„Our deepest fear is not that we are inadequate. Our deepest fear is that we are powerfull beyond measure.”

Sposoby eliminacji stanów emocjonalnych utrudniających zyskowną grę

By Marcin Radlak

Chyba każdy, kto miał styczność z rynkami finansowymi, inwestując prawdziwy kapitał odczuł strach. Jest to stan emocjonalny, który z jednej strony bardzo pomaga w życiu, jednak gdy nie potrafimy nad nim panować, może bardzo utrudnić i opóźnić podejmowanie decyzji, co w tradingu jest niewybaczalne – po prostu może dużo kosztować. Są różne jego rodzaje, np. strach przed stratą, strach przed pomyłką, przed porażką. Czasem nawet objawia się pod przykryciem innych emocji jak złość, smutek, frustracja. Nawiązując do poprzedniego wpisu, emocje te powodują, że trudniej jest nam prawidłowo wykonać wskazania systemu, którym się kierujemy. Dlaczego strach jest tak potężnym narzędziem naszego mózgu i skąd tak właściwie się bierze?

Gdyby nie strach oczywistym jest, że przeżywalność ludzi była by dużo mniejsza. Jest to sposób, w jaki mózg klasyfikuje potencjalnie niebezpieczne sytuacje i uruchamia mechanizmy mające na celu zabezpieczyć nas przed potencjalnie zagrażającym życiu czynnikom. Co więcej, mózg podstawie wydarzeń z przeszłości, „przewiduje” co może być zagrożeniem teraz lub w niedalekiej przyszłości . Dlatego, gdy tylko wydarzy się coś co przypomina sytuacje, która doprowadziła do jakiegokolwiek urazu, zanim jeszcze wiadomo co się stanie – organizm jest przygotowany do reakcji obronnej. Takie zachowanie sprawia wlaśnie, ze ofiary pogryzione  przez owczarka niemieckiego, boją się psa każdej rasy, a ofiary tragicznego wypadku samochodowego boja się podróżować każdym autem. Bez wątpienia jest to pozostałość po naszych przodkach, którzy w sytuacji zagrożenia życia mieli do wyboru ucieczkę lub walkę – w obu przypadkach wydzielana adrenalina zwiększa możliwości organizmu.

Ta bardzo przydatna w życiu umiejętność, jest ogromna wadą gdy zaczynamy grać na giełdzie. Praktycznie każdy potrafi przypomnieć sobie sytuację, kiedy system, według którego podejmuje decyzje, dawał sygnał do otworzenia pozycji, jednak ze względu na fakt zawahania, które pojawiło się ponieważ rynek wyglądał prawie tak jak kiedyś w przeszłości gdy zaliczyliśmy stratę,  pozycja nie została otwarta, podczas gdy rynek momentalnie udał się w przewidywanym przez system kierunku. Jedyne co pozostało to frustracja lub w gorszych przypadkach, duża strata powstała w wyniku pogoni za rynkiem – jednym słowem zachowania opisane w poprzednim wpisie.

Oczywiście, ja niczym się nie różniłem pod tym względem od pozostałych uczestników rynku, jednak opisane zachowanie bardzo mnie irytowało i zacząłem szukać rozwiązań w książkach psychologicznych. Dzisiaj właśnie mam zamiar opisać sposoby radzenia sobie z tym problemem, a być może przy okazji z kilkoma innymi. Oczywiście, nie każdemu proponowane metody mogą się spodobać, niektórzy mogą mieć inne pomysły na rozwiązanie problemu. W takim przypadku zapraszam do napisania o tym w komentarzu do tego wpisu.

W książce „The Inner Game of Tennis” autor opisuje grę w tenisa. Wartość uwag tutaj zawartych, pomimo iż nie ma w niej ani słowa o tradingu, jest jednak ogromna. Trading jak tenis i wiele innych sportów, wymaga panowania nad emocjami, koncentracji i odpowiedniego nastawienia mentalnego. Na końcu dopiero liczy się sprzęt, a nawet umiejętności manualne (oczywiście mówimy tutaj o poziomie mistrzowskim, gdzie różnice w przygotowaniu fizycznym są znikome ze względu na limity jakie narzuciła matka natura na organizm człowieka). Kogokolwiek by się nie spytać, zawodowego tenisistę, golfistę czy tradera, każdy odpowie, ze 90%  sukcesu to psychika. Zdarzają się nawet osoby jak np. Jim Flick, który twierdzi: „Golf is 90% mental… and the other 10% is mental too”.

„Golf is 90% mental… and the other 10% is mental too” (Jim Flick)

Oczywiście słowo golf, można zastąpić dowolnym zajęciem, które mierzy się wynikami. Dlatego metody działające w innych dziedzinach, można z ogromnym sukcesem wykorzystać w tradingu. Ale wróćmy na chwile do wspomnianej książki.

Przede wszystkim,  autor przedstawia ciekawa sytuacje,  w której gra mecz i wszystko idzie świetnie, gdy w pewnym momencie pojawia się myśl: „tylko tego nie s***** / zepsuj „. I jak na złość, właśnie po tej myśli, cała gra momentalnie się zmienia, a w efekcie mecz, który wyglądał już na wygrany – przegrał. Zaintrygowała go ta sytuacja i poświęcił sporo czasu na znalezieniu logicznego wytłumaczenia takiego stanu rzeczy. Podzielił się wnioskami właśnie w książce opisując m.in. teorie mówiąca o tym, że mozg można podzielić na dwie rożne osobowości. Jedna, ta świadoma, która służy do ciągłej oceny tego co zrobimy, reakcji ze światem zewnętrznym,  innymi słowy -  ego, oraz druga  – podświadomość. Te dwie osobowości  maja ogromy wpływ na gracza podczas gry. Podświadomość potrafi bardzo szybko się uczyć i reagować na bodźce świata zewnętrznego, jednak istnienie świadomości powoduje, ze działania podświadomości są „filtrowane”. Ponieważ właśnie na bazie filtrów  świadomość tworzy obraz świata jaki odbieramy. Są one tworzone przez wiele lat naszego życia, a im starsi jesteśmy – tym są one silniejsze. Ciekawy jest fakt, że do ok 7 roku życia, w większości poznajemy świat za pomocą podświadomości. Od tego roku, zaczynają tworzyć się stałe filtry, które są prawie w pełni wykształcone prawdopodobnie w wieku ok 15 lat. Oczywiście na ich powstawanie ogromny wpływ ma środowisko w jakim dorastamy.

Każdy zdaje sobie sprawę z niesamowitej umiejętności dzieci do nauki np. języków obcych. Wszystko właśnie możliwe dzięki braku filtrów, które pozwalają tworzyć połączenia neurologiczne na podstawie tego co faktycznie odbieramy, a nie tego – co powinniśmy widzieć czy słyszeć.  Dzieci chłoną świat zewnętrzny takim jaki jest, bez żadnych opinii, założeń i oceny. Do wykształcenia tych umiejętności potrzebni są dorośli, którzy uczą wartości, odpowiednich zachowań, odróżniania tego co jest dobre a co złe, dzięki czemu dziecko będzie w stanie współgrać ze społeczeństwem Jednym słowem – maja ogromny wpływ w procesie tworzenia filtrów.

Do czego było potrzebne powyższe wprowadzenie? Mam nadzieje, że udało mi się stworzyć solidne podłoże, do tego w jaki sposób najlepiej uczyć się czegoś nieznanego: doprowadzić do takiego stanu, w którym przyjmujemy wydarzenia takimi jakie są, a nie takimi jakie byśmy chcieli żeby były. Nasze ego, filtruje informacje oczekując wydobycia z nich tego, co po potwierdzi, że ma racje. Wiemy jednak, ze rynek może zrobić w każdym momencie co tylko chce i jedyny sposób na unikniecie strat, jest przyłączenie się do tego co się dzieje, zamiast z tym walczyć. Poprzez fakt posiadania opinii, dużo trudniej jest nam zareagować na coś, co jest przeciwne do tego co oczekiwaliśmy.

W jaki sposób można więc umożliwić sobie pozbycie się opisywanych filtrów z procesu decyzyjnego? Odpowiedź jest prosta – trzeba zacząć postrzegać napływające informacje w taki sposób, w jaki postrzegaliśmy będąc dziećmi. Niestety proste odpowiedzi są często bardzo trudne do wykonania. Na szczęście nie niemożliwe!

Timothy Gallwey opisuje to na przykładzie nauki serwu. Standardowy sposób polegał by na metodzie prób i błędów połączonych z wewnętrzna analizą, wyglądająca mniej więcej tak:

  1. Pierwsze kilka serwów: @^&*$% !!! dlaczego mi to nie wychodzi! Cały czas w siatkę albo za linie. Trener mówił, żeby uderzyć w najwyższym punkcie piłkę, itp itd …
  2. Serw wyszedł idealnie: hmmm zaczynam to łapać, co tu dużo mówić – jestem po prostu dobry
  3. Następne kilka serwów, wychodzą tragicznie: ~”£$^£%&**
  4. Jeden, który wyszedł: no, teraz powtórzmy to kilka razy
  5. Następne kilka nie wychodzą..#’#~~@$%^$~ Mam dość, koniec na dzisiaj.

Oczywiście powyższy dialog wewnętrzny (a w przypadku niektórych osób nawet i zewnętrzny) został wyolbrzymiony aczkolwiek nie sądzę, aby bardzo różnił się od rzeczywistości. W tym momencie warto pomyśleć o tym jak dziecko uczy się chodzić. Nie krytykuje się za każdy upadek ponieważ nie potrafi mówić, nie jest krytykowane przez dorosłych ponieważ i tak nie zrozumie, po upadku wstaje i próbuje jeszcze raz, i jeszcze raz i jeszcze raz, aż w końcu się uda. Jak można „skopiować” ten proces? Autor opisanej książki sugeruje następujące rozwiązanie:

  1. Najlepiej zaobserwować kogoś, kto gra bardzo dobrze. Najważniejsza jest sucha obserwacja, bez komentarzy i ocen. Jeżeli nie mamy takiej możliwości, wyobrażamy sobie (wizualizujemy) jak powinno wyglądać idealne zagranie.
  2. Następnie, bez żadnych oczekiwań, wymagań czy analiz, należy pozwolić sobie wykonać ruch, który obserwowaliśmy/wizualizowaliśmy i którego chcemy się nauczyć. Tak jak w powyższej sytuacji, nie można pozwolić na dojście do głosu „ego”, które zacznie komentować pozytywne jak i negatywne zagrania. Trzeba zaufać sobie i wierzyć, że jest się w stanie wykonać to czego chcemy się nauczyć i po prostu pozwolić podświadomości na kilka wstępnych zagrań, dzięki którym będzie mogła dostroić mięśnie i wyeliminować niedoskonałości w wykonaniu.
  3. Opisany proces „auto kalibracji” przebiega najszybciej jeśli nie towarzyszą mu żadne emocje. Dotyczy to zarówno emocji negatywnych (złość lub irytacja ze względu na brak postępów) jak i pozytywnych (euforia po serii udanych zagrań).
  4. Będąc w stanie braku emocji, umożliwiamy podświadomości reagowanie na to co aktualnie się dzieje, dokładnie tak jak się dzieje bez żadnych zakrzywień wynikających z filtrów o których pisałem wcześniej. Stan ten charakteryzuje się maksymalną koncentracją, która odpowiednio wytrenowana może trwać bardzo długo. Często stan ten określany jest jako „being in the zone” – a umiejętność pozostawania w nim jest proporcjonalna do osiąganych wyników.

Nie jest to pierwszy raz kiedy spotykam się z teorią, mówiącą o tym, że dużo lepsze wyniki można osiągnąć umiejąc skoncentrować się na wykonywanym zadaniu, zrelaksować organizm oraz wykorzystać oddech do osiągnięcia powyższego. Przypominając sobie treningi biegowe, trener zawsze powtarzał, aby się rozluźnić. Czytając o wschodnich technikach walki ogromną uwagę zwraca się na umiejętność prawidłowego oddychania podczas treningów. Dlatego, gdy tak wiele źródeł kompletnie się od siebie różniących, sugeruje jedno i to samo -nie potrzebowałem dodatkowych argumentów, aby sprawdzić na sobie opisane teorie. Rożnica jest ogromna, a chyba największa w tym,  ze trading, który kiedyś wiązał się z huśtawka emocjonalną (strachem, euforia), teraz wydaje się być zabawą porównywalną do zabawy z lat dziecięcych. Wogóle nie czuć, ze jest to praca.

Automatycznie też, znalazłem odpowiedź na pytanie dlaczego trading na symulatorze charakteryzuje się dużo lepszymi wynikami niż na żywo – na symulatorze, decyzje nie są zniekształcone przeżywanymi emocjami, a filtry które normalnie mózg stosuje w sytuacjach zagrożenia są dużo słabsze, ponieważ mamy świadomość ze strata w takich warunkach nas nie skrzywdzi, nie sprawi bólu. Po tym wniosku, automatycznie narzuca się rozwiązanie problemu: trzeba nauczyć się tak kontrolować swój stan emocjonalny grając na żywo, aby jak najbardziej przypominał grę na symulatorze.

Na koniec wspomnę o sposobie, który umożliwił mi szybsze dotarcie do powyższego: metoda „zdartej płyty” o której niedawno wspomniałem, jednak ze względu na jej efekty, postanowiłem opisać bardziej szczegółowo. Idea tej metody polega na zneutralizowaniu efektów sytuacji, która wydarzyła się w przeszłości i miała ogromny negatywny wpływ emocjonalny odbijający się na naszym sposobie podejmowania decyzji, np.ogromna strata, która przypomina nam się za każdym razem gdy otwieramy nową transakcję i nie pozwala na bezemocjonalne podejmowanie decyzji – po prostu czujemy się prawie tak, jak byśmy przeżywali tą sytuację, gdy tylko o niej pomyślimy. Wykorzystując NLP Anthony Robbins sugeruje następując proces:

  1. Należy zamknąć oczy i wyobrazić sobie ogromy ekran przed naszymi oczami, na którym oglądamy sytuację, jednak widząc ją, nie odczuwamy emocji, które towarzyszyły nam wcześniej lub odczuwamy je dużo słabiej) ze względu na fakt, iż nie uczestniczymy w niej teraz a tylko oglądamy z boku to co się wydarzyło.
  2. Następnym etapem jest odegranie tej sceny na tym samym ekranie jednak tym razem zaczynamy od końca wydarzeni, zwiększając dwukrotnie szybkość „odtwarzania”. Jednocześnie staramy się odegrać w tle muzykę kojarzącą się z czymś zabawnym, np. muzyka cyrkowa.
  3. Gdy dojedziemy do początku, zaczynamy odtwarzanie sytuacji po raz kolejny, tym razem z maksymalną możliwą prędkością.
  4. I ponownie odtwarzamy od końca.
  5. Proces ten należy powtórzyć kilka razy, dodając zabawne elementy od oglądanego filmu, np. ulubioną muzykę, zmieniając kolorystykę na czarno białą lub tęczową, dorzucając śmieszne lub absurdalne postacie. Ważne jest aby dobrze się przy tym bawić i odgrywać film coraz szybciej.

Bez względu na to jak naiwnie brzmi powyższy scenariusz, metoda działa. Dlaczego? Dlatego, że mózg kojarzy wydarzenia z przeżywanymi emocjami i gdy wydarzy się coś co przypomina wydarzenie z przeszłości, automatycznie przypominają się negatywne emocje z nim związane. Opisana procedura ma na celu zastąpienie negatywnych emocji i  pozytywnymi, dzięki czemu negatywne znaczenie emocjonalne zostaje zneutralizowane. Dla osób mających problemy z wykonaniem ćwiczenia, załączam plik mp3 (do pobrania tutaj), w którym Anthony Robbins prowadzi nas przez cały proces (źródło: Anthony Robins – Personal Power). Metodę tą zacząłem stosować do eliminacji pozostałości wydarzeń, które wywołały negatywne emocje, dzięki czemu każdy dzień mogę zacząć z kompletnie czystym emocjonalnie umysłem, a moje transakcje nie są zniekształcone strachem.

Na koniec drobna aktualizacja: ostatnio byłem bardzo zajęty i wygląda na to, że sytuacja nie zmieni się do świąt. Wszystko ze względu na fakt, że umożliwiono mi pracę nad algorytmami i razem z kolegą zaczęliśmy tworzyć roboty skalpujące (postanowiłem wykorzystać umiejętności programowania, na naukę których poświęciłem aż 5 lat). Jako, że nie mam zamiaru zostawiać mojego tradingu manualnego, pozostaje mi programowanie po godzinach. Mam nadzieję jednak, że jak rozwiążemy początkowe trudności, znajdę więcej czasu na aktualizacje bloga przynajmniej z taką częstotliwością jak podczas wakacji. Dlatego z góry przepraszam, jeżeli zawiodłem kogoś pod względem częstotliwości publikacji nowych wpisów. Dodatkowo kilka wyjazdów do kraju ostatnio całą sprawę utrudniły.

Pozdrawiam
Marcin

Market-Making: From Algorithms for Price-Setting to Emergent Market Properties

Podobne wpisy:

  1. Psychologiczne pułapki 4 Zacięta dyskusja z Maxem sprawiła, że cały czas uważnie myślę na temat błędów, jakie jeszcze popełniam lub popełniałem. Próbując znaleźć wytłumaczenie zbyt szybkiego zamykania pozycji, doszedłem do wniosku, że jednym z powodów takiego zachowania może być brak wiary w wykonywaną transakcję. Najczęściej zdarza się to, gdy mój „system” sugeruje pozycję, która wydaje się tak nierealna,...

Tagi: ,

dodajdo

8 Responses to “Sposoby eliminacji stanów emocjonalnych utrudniających zyskowną grę”

  1. wiola

    Wspanialy blog Marcin, a wpisy dot. psychiki interesuja mnie szczegolnie.
    No wlasnie co zrobic jak powtarza sie stary scenariusz mimo ze nie zyczymy sobie tego…. ja akurat staram sie zapomniec o bledzie ktory czesto wystepowal i powodowal duuuza strata, potem odrabianie straty i znowu to samo :)
    Przede wszystkim skupilam sie na wlasnym sposobie gry, przestalam prowadzic dziennik aby wzroslo i utrzymywalo sie pozytywne nastawienie (wczesniej przegladajac dziennik przypominalam sobie glownie o owych niekorzystnych sytuacjach co prowadzilo do popadania w ponury nastroj a to z kolei powodowalo powtarzanie tych samych blednych scenariuszy…)
    W miare uplywu czasu czlowiek raczej pamieta te dobre zdarzenia.
    Zauwazylam u siebie tez cos takiego, ze jak czytalam rozne forexowe fora itp. to owszem dowiadywalam sie ciekawych rzeczy ale z drugiej strony przesycone negatywnymi informacjami wzbudzaly u mnie strach, niewiare, brak kompetencji i wiedzy itd. przez co bylam poza „zone” co bylo widac na rachunku.

    Wlasnie tak jak piszesz, odkryc w sobie dziecko, takie pelne wiary i robic swoje, bez zadnej krytyki i oceny, nie przykladajac sie zbytnio i juz byc zadowolonym….. tak to wymaga glebokiej wiary.
    Jesli identyfikujemy sie emocjonalnie ze swoimi czynami to one panuja nad nami i maja nad nami kontrole. Jesli sie w nie nie wciagamy to my panujemy nad nimi.Co nie znaczy aby byc obojetnym. Wtedy wazna jest ta uwaznosc/swiadomosc.

    pozdrowionka

    #472
  2. Czesc Wiola,
    Swietne uzupelnienie ;) Jako odpowiedz na pytanie polecam Ci wlasnie metode zdartej plyty, z wykorzystaniem pliku, do ktorego odnosnik dodalem we wpisie. Wlasnie problem o jakim piszesz udalo mi sie w ten sposob rozwiazac. Odnosnie dziennika, mysle ze cos w tym jest. Jest niezastapiony na poczatku nauki, jednak po przejsciu pewnego etapu, moze powodowac wlasnie to o czy piszesz. Zauwazylem, ze najwazniejsze jest dla mnie przynajmniej, nie myslec o niczym, odchodzac od komputera na koniec dnia zapomniec o tym co bylo (nie wazne czy dobry czy zly dzien), a tym bardziej rano usiasc przed monitorem nie pamietajac co wydarzylo sie wczoraj. Pozostala czesc Twojego komentarza – nic dodac nic ujac ;)
    Pozdrawiam

    #473
  3. wiola

    Tak jest, usiasc przed kompem niepamietajac wczoraj niezaleznie od wyniku.
    Dla mnie tez jest to fantastyczna sprawa, jak to majac czysty umysl, siadam i robie swoje skupiona na terazniejszej chwili, odcieta od przeszlosci i przyszlosci – liczy sie tylko TU i TERAZ.

    Jako ze interesuje sie filozofiami dalekiego wschodu, znajduje tam wiele prawd znanych od tysiacleci, ktore pomagaja mi tez w tradingu.
    Zreszta nie trzeba szukac daleko, Jezus nauczal „wedlug wiary waszej niech wam sie stanie”, Budda podobnie „jestesmy ksztaltowani przez nasze mysli, jestesmy tym o czym myslimy”, hawajska huna ” swiat jest taki, jaki myslisz ze jest”…..
    Dlatego tez, tak waznym jest aby system gry byl indywidualnie dopasowany do danego gracza. A zeby to zrobic potrzebne jest zatrzymanie sie na chwile i odkrycie siebie samego, poprzez swiadome zycie…..
    ;)

    #474
  4. Plissken

    Witam,

    przypadkiem natknalem sie na Twoja strone o tradingu. Na chwile obecna
    zaczynam sie interesowac tematem i powoli gromadze informacje o zawodzie
    tradera. Chcialem sie z Toba podzielic jedna uwaga na poczatek, ktora mnie
    coraz bardziej uderza. Jestem profesjonalnym graczem pokera (online), robie
    to od pieciu lat. Moim zdaniem, trader i gracz pokera to bardzo podobne
    zajecia. Jesli wiesz, co to znaczy grac w pokera, bedziesz mogl potwierdzic
    moje spostrzezenia lub zweryfikowac je. Im dluzej czytam o tradingu, tym
    wiecej podobienstw znajduje. Bankroll management, dyscyplina, silna
    psychika, podejmowanie statystycznych decyzji w oparciu o niepelna
    informacje, downswingi pomimo dobrych decyzji, cierpliwosci, bardziej i
    mniej doswiadczeni gracze, nieustanny proces analizy i uczenia. Ludziom
    nieznajacym tematu poker kojarzy sie z latwym pieniadzem i malym wkladem
    pracy. Tymczasem jest to ciezka praca (nazywana czasem grinding) przez wiele
    godzin dziennie przed monitorem, z wysokim poziomem stresu. Jak sie mowi u
    mnie w branzy, hard way to make easy living.

    Uwazam, ze mam do tradingu predyspozycje i przygotowanie psychiczne.
    Pozostaje uzupelnienie teorii i sprawdzenie, czy rzeczywiscie mam racje.
    Chetnie poslucham Twojej opinii czy wymienione podobienstwa sa moja iluzja
    laika czy jednak sa prawdziwe.

    pozdrawiam,

    Plissken

    #476
  5. Czesc Plissken,
    Przyznam Ci racje, jesli chodzi o cechy, jakie potrzebne sa do osiagniecia sukcesu w tradingu. Nie gralem nigdy w pokera na pieniadze, ale z tego co piszesz, dokladnie takie same podejscie trzeba miec w tradingu. Mysle, ze roznica jest tylko w tym, ze dla tradera dostepna jest duzo wieksza liczba informacji, co wiaze sie oczywiscie z wyksztalceniem umiejetnosci eliminacji szumu i skupienia sie na tym co jest naprawde znaczace. Co do stwierdzenia: „Hard way to make easy living” – bardzo mi sie spodobalo poniewaz dokladnie tak mozna okreslic trading. Sam sie o tym przekonalem. Zdawalem sobie sprawe, ze bedzie trudno, ale nie przypuszczalem, ze az tak trudno… jednak dzieki wytrwalosci i systematycznosci mozna sie utrzymac i zarobic. Tak samo jest przypuszczam z pokerem – wiele osob traci, ale sa tacy, ktorzy potrafia systematycznie wygrywac.

    Moge potwierdzic Twoje przypuszczenia co do predyspozycji… jednym slowem masz solidne fundamenty, teraz tylko musisz nauczyc sie z nich korzystac w innej dziedzinie. Na poczatku bedziesz popelnial bledy typowo techniczne (np. zla liczba kontraktow, zla cena, itp), wiec radze Ci zaczac od symulatora. Jak wyeliminujesz takie zwykle bledy i oswoisz sie z oprogramowanie, mozesz zaczac tradeowac na zywo. I od wtedy bardzo przydadza Ci sie cechy, o ktorych pisales. Wydaje mi sie, ze taka droga bedzie najbezpieczniejsza i umozliwi wieksze szanse na sukces.

    W razie dodatkowych pytan pisz, chetnie odpowiem.
    Pozdrawiam
    Marcin

    #477
  6. Witam,

    Świetny wpis. Podajesz bardzo praktyczne metody obejscia ‚klapek’, ktore nam wpojono lub przyjelismy w procesie uwarunkowania. Ja szukam drog optymalizacji grania, skupiajac sie bardziej na uswiadomieniu sobie algorytmow postepowania a nie ich przeprogramowaniu. „Kiedy uswiadomisz sobie co toba kieruje, stajesz sie wolny; rozpoznany algorytm traci nad toba kontrole”.

    Pomysl osmieszenia traumatycznego wspomnienia o zagrywce, choc nie prowadzi do usuniecia przyczyny przezycia (co oznacza, ze inne silnie emocjonalnie przezyte wstrzasy rowniez nami zawladna), powinien oslabic dzialanie traumy. Nie bedziemy znali jej przyczyn, ale nie damy sie kontrolowac. Czy w ogole mozliwe jest uswiadomienie sobie przyczyn traumy? Jestem pewien, ze to bardzo stary mechanizm mozgu, znacznie starszy niz myslenie, wiec mozliwe ze zostaje nam tylko swiadome oszukiwanie go w sposob, jaki przedstawiles (przeprowadzilem kilka cwiczen i niezawodna muzyczka, zwlaszcza przy przyspieszaniu akcji, to benny hill :)

    pozdro

    #480
  7. Jest jeszcze inna metoda, o ktorej nie napisalem. Polega na cofnieciu sie w czasie (oczywiscie wizualizacja) do momentu, kiedy pierwszy raz odczulismy wydarzenie, ktore wywolalo w nas te zle odczucia. Przygladamy sie temu z pozycji neutralnej i podcza obserwacji wyciagamy wnioski z tej sytuacji – nauke na przyszlosc, analizujemy powody dla ktorych sytuacja sie wydarzyla i zamiast reagowac na nia negatywnie, znajdujemy pozytywne przeslanie, uswiadamiajac sobie, jak wiele nas nauczyla i jak waznym elementem naszego rozwoju byla. Jest to kolejny swietny neutralizator negatywnych emocji aczkolwiek proces jest troche bardziej skomplikowany i nie udalo mi sie znalezc nagrania takiego jak to, ktore zalaczylem. Nie trzeba nawet pamietac pierwszego wydarzenia, tylko zaufac podswiadomosci, ze do takiego sie cofnelismy, a metoda i tak zadziala.

    Zgadzam sie jak najbardziej z teoria mowiaca o tym, ze procesy o ktorych piszemy siegaja dalej niz umiejetnosc myslenia, aczkolwiek dzieki NLP mozna nawet tak daleka czesc mozgu kontrolowac do pewnego stopnia. Najwazniejsza w tym jest umiejetnosci wizualizacji … poniewaz jest to jezyk, jaki najlatwiej zrozumiec naszej prehistorycznej czesci mozgu.

    #482
  8. Dzień Dobry Marcin, bardzo się cieszę, że trafiłem na Twoją stronę. W trakcie czytania postu przypomniała mi sie postać Rogera Federera – ciężko zauważyć u niego choć cień emocji podczas meczu.
    Radzenie sobie w sytacji, od której zależy wynik u większości ludzi wiąże się z przypisywaniem nadmiernej ważności wykonywanej czynności (np.: różnica w chodzeniu po narysowanej na dywanie linie a gzymsie drapacza chmur). Coś musi się wydarzyć, żeby zneutralizować ten potencjał i najczęściej jest tym strata, gdy przeniesiemy to na realia giełdy.
    Twój wpis przypomina, że inwestowanie na giełdzie wymaga bardzo wszechstronnego przygotowania i jednym z tych elementów składowych na sukces jest świadomość i sfera psychiki.
    „To czego jesteśmy świadomi, to jesteśmy w stanie kontrolować, to czego nie jesteśmy świadomi, kontroluje nas”.

    #596

Skomentuj

Subskrybuj komentarze bez komentowania

Reklamy

Wsparcie finansowe

Jeżeli spodobała Ci się ta strona, pozostaw na niej komentarz, ponieważ nic innego tak bardzo nie motywuje, jak zainteresowanie ze strony odwiedzających. Jeśli posiadasz własną stronę o podobnej tematyce, umieść na niej linka do mojej strony i jeśli dasz mi o tym znać, zrobię to samo. A jeżeli dodatkowo uważasz, że ta strona jest wartościowa i masz taką możliwość, możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą abym mógł ją dalej rozwijać. Nie oczekuję żadnej płatności, aczkolwiek fundusze pomogą mi pokryć koszty poświęconego czasu.
Kwota: PLN
Dotpay.pl
Dziękuję!
Marcin Radlak

Ankieta