„Przyjdzie taki moment, kiedy będziesz myślał, że to już koniec. To będzie właśnie początek…”

Ważniejsze od systemu jest wykonanie

By Marcin Radlak

Niedawno pisałem o problemie wykonywania transakcji na żywo z dużo większą trudnością niż na symulatorze. W skrócie, problem polegał na prawie bezbłędnej grze w warunkach sztucznych (i nie były to wybrane kilka dni, a całe dwa tygodnie). Gdy jednak w grę zaczęły wchodzić pieniądze (gra na żywo) – wyniki okazywały się być dużo gorsze. Temat oczywiście bardzo mnie zaintrygował. Jak to zazwyczaj bywa, gdy odpowiednio zdefiniujemy problem, skupiając się na jego rozwiązaniu, zaczynamy zauważać rzeczy, których wcześniej nie zauważaliśmy. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, wszystko wokoło układa się w taki sposób, aby nagle w najmniej oczekiwanym momencie pojawiło się rozwiązanie. Tak też stało się w tym przypadku.

Zaczęło się od rozmowy z moim mentorem, któremu opisałem całą sytuację. Powiedziałem, że gram równocześnie na symulatorze i na żywo, i że na symulatorze, przy braku emocji, intuicja podpowiada mi ,w którą stronę powinienem się ustawić. Mówiąc intuicja mam na myśli fakt, że po długim okresie obserwacji arkusza zleceń, potrafię z dosyć dobrą dokładnością określić, która strona rynku jest słabsza, a która silniejsza, jednak nie jest to mechaniczny sposób, który mogę zapisać jako algorytm. Oczywiście, nie wierzyłem, że w taki sposób można grać, przez co zacząłem mój eksperyment z symulatorem. Jak tylko pojawiło mi się „przeczucie” co do kierunku, w którym powinienem się ustawić, wykonywałem transakcje bez wahania. Efekt – transakcje zyskowne i stratne, aczkolwiek skuteczność była na poziomie powyżej 80%. Aby nie wprowadzać zbyt wielu zmiennych, zakładałem 2 punktowy cel i 2 punktowy stop, w wyniku czego już po kilkunastu transakcjach na 3 lotach osiągałem ustalony cel 50 punktów (chociaż jednego dnia nawet, grałem poza cel i doszedłem nawet do 100 punktów). Patrząc na te wyniki nie potrafiłem uwierzyć, że mogą być przypadkowe. I chyba nie były, o czym przekonałem się po przeczytaniu książki, którą w wyniku rozmowy mentor mi polecił: Blink – The Power of Thinking Without Thinking, której krótką recenzję niedawno napisałem. Po wielu przykładach czegoś co autor nazywa „ekspercką intuicją” lub „pierwszym wrażeniem”, uwierzyłem, że sygnały, których nie do końca byłem w stanie wytłumaczyć logicznie, miały sens i miały prawo być skuteczne. Aby jednak je przetestować, potrzebowałem sporej próby, która utwierdzi mnie w przekonaniu, że system działa. Dlatego postanowiłem wykonywać każdy sygnał, bez zastanowienia, co przy braku jakichkolwiek emocji pozwoliło na podejmowanie decyzji i działanie praktycznie w mgnieniu oka – bez powątpiewania, czekania na potwierdzenie i tym podobnych zachowań bardzo często występujących podczas gry na żywo. Co się jednak działo, gdy próbowałem tą samą strategię zastosować w realnych warunkach?

Moja reakcja na impulsy intuicyjne była zbyt wolna! Powodem wydłużonego procesu wykonania transakcji było zapewne wiele czynników, jednak najważniejszym z nich był brak zaufania do tego typu sygnałów. Pochodziło ono z prostego wnioskowania – jak można grać, i to grać zyskownie, bazując na czymś co nie ma żadnego potwierdzenia w liczbach czy na wykresie? Pojawił się konflikt: pomimo, iż na symulatorze przetestowałem tą strategię, brak zaufania do niej powodował, że nie była w najmniejszym stopniu zyskowna (zapewne niektóre osoby, bardziej podejrzliwe, stwierdzą, że symulator nigdy nie będzie działał tak samo jak żywy rynek, przez co pozycję są wypełniane dużo łatwiej – aby uniknąć problemu kolejkowania, zawsze otwierałem pozycję po cenie rynkowej).

Jak to możliwe, że wyniki okazały się tak słabe? Wszystko wzięło się właśnie z braku zaufania do metody. Takie nastawienie pociąga za sobą szereg zachowań, które praktycznie uniemożliwiają bycie zyskownym. Te które wg. mnie dają o sobie znać najczęściej opisałem poniżej.

Zachowania wynikające z braku zaufania do stosowanego systemu:

  • Wahanie – największy zabójca.
    Dla każdej transakcji rynek daje nam idealne wejście – tzn. takie, które pozwoli nam utrzymać pozycję aż do ustalonego celu. Jednocześnie, gdy pozycja zacznie iść w przeciwną do zamierzonej stronę, bardzo łatwo określić jest punkt w którym nie mamy racji. Grając w dłuższym terminie, czas jaki mamy dostępny an wykonanie wejścia może trwać kilka minut jednak w transakcjach day-tradingowych, idealne miejsce na otworzenie pozycji może trwać ułamek sekundy. Gdy tylko rynek „otworzy” się na ten bardzo krótki czas, bez zastanowienia powinniśmy zrealizować zlecenie i zająć zaplanowaną pozycję w sposób, w jaki tenisista odbiera bardzo szybki serw przeciwnika. Wszystko dzieje się bardzo szybko i bez udziału świadomości.
    Wahanie powoduje brak zdecydowania, włączenie się świadomości i dużo wolniejszy czas reakcji, a co gorsze, nawet próbę zmiany planu działania. W efekcie, albo w ogóle nie otwieramy pozycji, albo otwieramy ją w przeciwnym kierunku do tego, jaki planowaliśmy. Analogicznie, gdy chcąc odebrać szybki serw, zaczniemy myśleć o tym, aby zmylić przeciwnika i odbić piłkę w inna stronę – najczęściej tracimy punkt. Zresztą, sytuacje analogiczne można by mnożyć, głównie ze sportu jako, że oparty jest na podobnych zasadach rywalizacji co trading. Osoby uprawiające jakąkolwiek dziedzinę wyczynowo, bardzo dobrze potrafią odnieść się do tego zjawiska, ponieważ na pewno miały z nim styczność (np. wyniki na treningach w porównaniu do wyników na zawodach).
  • Oczekiwanie na potwierdzenie
    Nie ufając strategii, zamiast otworzyć pozycję w idealnym miejscu, czekamy na potwierdzenie, czy kierunek w jakim chcemy pozycję otworzyć jest prawidłowy. Gdy takie potwierdzenie uzyskamy, zazwyczaj jest już za późno, aby wejść w rynek, przez co godzimy się na trochę gorszą cenę. Problem w tym, że w taki sposób wystawiamy się na dużo większe emocje wynikające z cofnięć rynku poza nasze wejście i jeśli nasza tolerancja na tego rodzaju ból jest mała, nie będziemy w stanie utrzymać pozycji zamykając ją z małą stratą lub niewielkim zyskiem, pomimo iż potencjał był na dużo więcej.
  • Pogoń za rynkiem
    Gdy okaże się, że rynek odbił się tam gdzie chcieliśmy wejść, zaczynamy gonić go, aby otworzyć pozycję w kierunku w jakim zamierzaliśmy. Takie działanie może w efekcie skończyć się na bardzo kiepskiej cenie i przymusie większego zlecenia stop, aby przetrzymać cofnięcie, jako że rynek bardzo rzadko porusza się w linii prostej. Jak tylko pojawi się większe cofnięcie, tracimy wiarę w system jeszcze bardziej.
  • Żal z braku wykonania
    Gdy spóźnimy się z wykonaniem i jesteśmy bardziej zdyscyplinowani, nie wykonujemy w ogóle transakcji, patrząc jak rynek idzie w naszą stronę dużo dalej niż planowaliśmy. Obliczamy ile mogliśmy zyskać przez co budujemy fałszywą pewność siebie – w końcu udało mi się wybrać szczyt/dołek. Gdy taka sytuacja się powtórzy kilka razy, pewność siebie i żal zamieniają się w frustrację i zaczynamy wykonywać transakcje, które nie są w ogóle częścią strategii – oczywiście z wiadomym efektem.
  • Zbyt szybkie zamknięcie pozycji
    Gdy brakuje nam zaufania do stosowanego systemu, każde cofnięcie rynku traktowane jest przez mózg  jako zagrożenie a w związku z czym, uruchamiane są procesy zabezpieczające. W efekcie, pozycja która mogła przynieść 20 punktowy zysk w czasie kilku minut kończy się 1 punktową stratą, tylko dlatego, że rynek cofnął się o jeden raz więcej poza cenę wejścia niż byliśmy w stanie zaakceptować. Pomimo, że zlecenie stop nie zostało dotknięte – zamykamy pozycję ze stratą, tylko po to, żeby patrzeć na ruch w przewidywanym kierunku bez żadnej pozycji.

Oczywiście, powyższą listę można by uzupełniać o bardzo wiele zachowań. Wymienione zachowanie wystarczą jednak, aby przekonać się o tym, że w zasadzie system jest mało istotny. Dopiero umiejętność poradzenia sobie z wszystkimi emocjami, a przede wszystkim z wahaniem, sprawia że z przeciętnego gracza stajemy się systematycznie zyskownymi traderami. Oczywiście, na pozbycie się tych emocji potrzeba czasu, jednak istnieją metody ich eliminacji w sposób szybszy niż technika  „brutal force”.  Oczywiście o tych, które zacząłem stosować, napiszę.

A na koniec, drobne ogłoszenie. 30-31 października (czyli w najbliższy piątek i sobotę) odbędzie się The World Money Show w Londynie. Jeżeli jest ktoś zainteresowany, będę w nim uczestniczył więc można przyjść i porozmawiać przy stanowisku Futex-u (nr 401) na tematy związane z tradingiem. Tutaj jest adres strony, na której trzeba się zarejestrować. Poza kilkoma prezentacjami i panelami, wstęp jest bezpłatny. Z tego co się dowiedziałem, będzie bardzo dużo interesujących osób więc zapraszam.

Adres jeszcze raz: http://futex.emailmsg.net/pages/worldmoneyshow/

Pozdrawiam

Tagi: , ,

dodajdo

4 Responses to “Ważniejsze od systemu jest wykonanie”

  1. Widze, ze problemy emocjonalne sa wspolne dla graczy. Czekam z niecierpliwoscia na opis metod pokonywania ich. Rozumiem, ze robienie maksymalnie wielu transakcji to wlasnie ‚brutal force’?

    #402
  2. kingleo

    Zacznę od tego, że tytuł wpisu wydaje mi się troche niewłaściwy. Nie można powiedzieć, że wykonanie jest ważniejsze od strategii i na odwrót. Fundamentem każdego profesjonalnego trader’a jest jego generalna strategia i podejście do rynku (np. czy jest to scalping, position trading, outrights vs spreads, itp.). Dopiero po określeniu swojej strategii, należy skupić się na jej wykonaniu. Początkujący traderzy mają właśnie tutaj najwięcej problemów, np. trudno im znaleźć dobre ceny lub trzymać się swojego planu.

    Co do pojęcia „intuicja ekspercka”, to z pewnością coś takiego istnieje ,jednak po pierwsze tylko nielicznym traderom udaje się dojść do poziomu eksperckiego, co zawsze wymaga przynajmniej kilku lat intensywnej pracy. Po drugie, nie należy wykluczać przeczucia w procesie decyzyjnym, jednak momentów, kiedy można wykonać trade na podstawie przeczucia, jest bardzo niewiele. A mając minimalne doświadczenie w tradingu skończy się to z pewnością katastrofalnie.

    #403
  3. Mialem raczej na mysli metody nauki polegajace na zmuszaniu sie do robienia czegos, co nie jest dla nas naturalne… moje zdanie na temat maksmalnie wielu transakcji, szczegolnie na poczatku pozostaje nie zmienione ;)

    Co do zarzutu zlego tytulu … wynika on glownie z tego co przeczytalem niedawno, i dalo mi bardzo wiele do myslenia. A jest to pierwszy rozdzial ksiazki Way of the Warrior Trader, ktory mozna przeczytac tutajv(trzeba wybrac podglad ksiazki): http://www.amazon.co.uk/dp/0786311630?tag=httpprotradin-21&camp=2902&creative=19466&linkCode=as4&creativeASIN=0786311630&adid=1RE6GSYTHYEXGT34FDZC& . I niestety nie zgodze sie z zarzutem … uwazam, ze jest bardzo dobry do opisanego tematu.
    A co do nielicznej grupy traderow bedacych na poziomie eksperckim to wlasnie taki poziom jest moim celem. Zgadzam sie jednak, ze dla poczatkujacych, moze to byc bardzo zludne. Dla mnie tez bylo bardzo zludne, i dlatego gdy faktycznie zaczynam kojarzyc fakty bez udzialu swiadomosci – ciezko mi w takie sygnaly uwierzyc, o czym wlasnie napisalem w powyzszym wpisie.
    Pozdrawiam

    #404
  4. „Nawet najlepszy system inwestycyjny w rękach nieposiadającego odpowiednich umiejętności, niezdyscyplinowanego i działającego impulsywnie inwestora jest jedynie narzędziem zagłady. Nie najlepszy system inwestycyjny u dobrego inwestora może stać się narzędziem przynoszącym olbrzymie zyski.”
    Jake Bernstein, „Inwestor jednosesyjny”

    #597

Skomentuj


siedem × = 21

Subskrybuj komentarze bez komentowania

Reklamy

Wsparcie finansowe

Jeżeli spodobała Ci się ta strona, pozostaw na niej komentarz, ponieważ nic innego tak bardzo nie motywuje, jak zainteresowanie ze strony odwiedzających. Jeśli posiadasz własną stronę o podobnej tematyce, umieść na niej linka do mojej strony i jeśli dasz mi o tym znać, zrobię to samo. A jeżeli dodatkowo uważasz, że ta strona jest wartościowa i masz taką możliwość, możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą abym mógł ją dalej rozwijać. Nie oczekuję żadnej płatności, aczkolwiek fundusze pomogą mi pokryć koszty poświęconego czasu.
Kwota: PLN
Dotpay.pl
Dziękuję!
Marcin Radlak

Ankieta