„Jeśli chcesz – znajdziesz sposób. Jeśli nie chcesz – znajdziesz powód”

Psychologiczne pułapki 2

By Marcin Radlak

Zastanawiając się nad kolejnymi pułapkami psychologicznymi, dzisiaj uświadomiłem sobie chyba jedną największą, która skutecznie powstrzymuje mnie przed większością zyskownych transakcji. Słowem idealnie opisującym sytuację było by „niecierpliwość”, jednak nie dotycząca pochopnego otwierania transakcji, a zbyt szybkiego ich zamykania. Jak wiadomo, rzadko zdarza się, aby pozycja automatycznie po jej otwarciu obróciła się w kilku-punktowy zysk. Często jest tak, że zanim rynek pójdzie w naszym kierunku, może cofnąć się przeciwko nam jeszcze o kilka dodatkowych. Zlecenie stop loss umieszczane jest właśnie po to, aby odciąć stratę, gdy pójdzie nie w naszym kierunku za daleko. Mój problem polega na tym, że często nie respektuję mojego stopa i zamykam stratę wcześniej, gdy jest jeszcze mała. Innym razem, gdy rynek cofnie się prawie do stopa, i zaczyna wracać, zamykam pozycję z małą stratą, zamiast czekać na całkowity powrót i wygenerowanie zysku. Co daje takie działanie? Mam wiele stratnych transakcji, aczkolwiek straty są niewielkie. Wystarczy kilka dobrych transakcji, które też się zdarzają, aby nadrobić te straty. Bywają jednak dni, kiedy większość trade-ów mogła być zyskowna, gdyby tylko nie zostały odcięte przy małej stracie. W przypadku braku innych dobrych – dzień kończy się na minusie, czasem nawet sporym, ponieważ małe straty, powtórzone wiele razy kumulują się w sporą liczbę.

Co jest powodem zbyt szybkiego zamykania pozycji? Zastanawiałem się dzisiaj nad tym, ze względu na bardzo powolny rynek. Doszedłem do wniosku, że głównie jest to strach przed dużą stratą, a raczej serią dużych strat, która doprowadzi mnie do dziennego limitu. Dodatkowo, gdyby pozycja została zamknięta odrazu na stopie, wszystko było by ok, oznaczało by, że nie miała racji bycia zyskowną. Jeżeli jednak pozycja prawie dojdzie do stopa i zacznie iść w moją stronę, zaczynam się zastanawiać, czy da radę wrócić i wygenerować zysk, a może, skoro już była prawie przy stopie, zaraz do niego wróci, więc może lepiej zamknąć ją przy najmniejszej możliwej stracie? W efekcie, bywa tak, że im dłużej pozycja jest otwarta, szczególnie gdy pozostaje na minusie, tym bardziej czuję się niekomfortowo. Problem ten jest tak duży, że nawet w przypadku kompletnego braku ruchu na rynku, potrafię ją zamknąć, tylko dlatego, żeby się jej pozbyć, przyjmując nawet stratę. Prawdopodobnie, w takich sytuacjach wyobrażam sobie, że nagle rynek skoczy przeciwko mnie i nawet na stopie nie uda się zamknąć pozycji. Do głowy przychodzą mi różnego rodzaju podobne czarne myśli, które skutecznie potrafią wprowadzić niepokój nawet podczas bardzo spokojnego rynku. Sytuacja ta stała się ostatnio dla mnie bardzo uciążliwa, ponieważ nie osiągam takich zysków, jakie potencjalnie mógłbym. Oczywiście, przy takiej defensywie, mało też tracę, ale sukces w tej dziedzinie nie polega na tym, żeby stracić jak najmniej, ale zyskać jak najwięcej.

Być może cała sytuacja wygląda banalnie, ale dopiero dzisiaj uświadomiłem sobie, jakim wielkim jest problemem. Świadczy ona o wielu dodatkowych rzeczach, m.in. skoro strata na stopie jest dla mnie zbyt duża, być może jest on ustawiany za daleko? Nie sądzę jednak, aby 3-5 punktów na Bundzie było za daleko. Dlatego, problemem mogą być moje wejścia – może lepiej by było, gdybym wchodził o kilka punktów dalej, niż planowałem? W ten sposób zmniejszy się liczba transakcji, aczkolwiek łatwiej może być utrzymać te, które faktycznie zostaną wykonane? Myślę, że to drugie rozwiązanie, które zresztą zasugerował mi również znajomy, ma szansę powodzenia, dlatego postaram się wprowadzić je w życie od jutra. Dodatkowo trzeba zdecydowanie usprawnić wizualizację sukcesywnych transakcji, eliminując czarne myśli. Były momenty, kiedy takich w ogóle nie było, jednak są i takie, kiedy są jedynymi jakie mam.

A może ktoś zna inne sposoby na poradzenie sobie z opisanym problemem? Będę wdzięczny za podpowiedź w postaci komentarza.

Pozdrawiam

Tagi: , ,

dodajdo

15 Responses to “Psychologiczne pułapki 2”

  1. Max

    Cześć,
    Psychologiczne pułapki to jest to co lubię najbardziej:).
    Ja to widzę tak:
    Z tego co piszesz to problem jest następną ciekawą pułapką psychologiczną. Polega ona na braku całkowitego obeznania i opanowania „systemu”, którym usiłuje się grać nie mając tak naprawdę do niego całkowitego przekonania i zaufania.
    Nie mając zaufania, nie mamy potrzebnej pewności siebie, która determinuje nasze nastawienie do sygnału i nasze mentalną energie związaną z każdym wejściem. Trzeba sobie uświadomić i zawsze pamiętać, że jak się już wybiera „setup” i ryzyko mieści się w możliwym dla nas zakresie tolerancji, cała mentalna energia, nasze myśli, związane są z tym wejściem. Podchodząc do rynku obiektywnie i myśląc z jego perspektywy, wiemy, że nie mamy żadnego wpływu na to co się stanie z naszym zleceniem kiedy już jesteśmy w grze. Decyzje innych traderów determinują to jak rozwinie się nasz kształt, na który zareagowaliśmy. To decyzje innych trederów zrobią nas wygrywających lub przegrywających. My tylko reagujemy na rozwijany się kształt. A jeśli nie mamy pewności co do tego czy zrobiliśmy dobrze czy źle, jest to problem natury braku obeznania z systemem, sygnałem, setupem, czy kształtem. Jeśli nie jesteśmy ufni co do swojej postawy, zaczynamy mieć kosmate myśli…I powstaje problem…
    Co zrobić, żeby te myśli nie były „czarne” naładowane emocjami czy oczekiwaniem co do tego co zrobi rynek?
    Co zrobić, żeby te myśli pozwalały nam na całkowite skupienie i obiektywną ocenę sytuacji?
    Co zrobić, żeby być pewnym swojej postawy i ufnym co do swojego wejścia, położenia stopa i ustawienia take profit?
    Piszesz, że sytuacja staje się uciążliwa, i nie osiągasz zysków jakie mógłbyś osiągnąć. Czyli przeczysz sam sobie, bo po co zmieniać coś co działa? Chodzi mi o to, że czarne myśli o których wyżej wspominasz są skutkiem braku pewności siebie. Przeczenie polega na tym, że chcesz zmienić coś co działa, na coś co działa, a nie na eliminacji błędów jakie się popełnia. Można to podciągnąć pod fakt, że każdy jest inny i każdy potrzebuje innego zakresu tolerancji strat, stosunku wygranych do przegranych, częstotliwości wejść itp. itd. Tak rzeczywiście jest, ale moim zdaniem to bardziej zależy od stylu życia (rodzina, czas, ew. praca, studia) i możliwości technicznych (sprzęt, prowizje, alternatywne źródła, kapitał). Dlatego tłumaczenie się, że każdy potrzebuje co innego i ciągłe szukanie tego czegoś to moim zdaniem jest kolejnym usprawiedliwianiem swojej niekonsekwencji. Uważam ze, technikę gry powinniśmy dostosować raczej do możliwości technicznych, a konsekwencje, opanowanie, ufność i pewność siebie możemy wyrobić na poziomie globalnym.
    Skoro są kosmate myśli po wejściu, to znaczy, że nie jesteśmy pewni wejścia, bo gdybyśmy byli pewni to by tych myśli nie było.
    Skoro zastanawiasz się, zadając pytania co do swojego wejścia i zagrania, prawdopodobnie liczysz na to, że ktoś może Ci zasugerować, co zrobić lepiej. Niestety to jest kolejna psychologiczna pułapka, ponieważ nie nauczy Cię to ani pewności siebie, ani ufności co do metody, którą będziesz sprawdzał. Nawet jeśli początkowo będzie szło jak z płatka, parę minusowych wejść może zacząć budzić już zastanowienie. Gorzej… parę popełnionych błędów będzie znów generowało czarne myśli, które z biegiem czasu stają się coraz bardziej uciążliwe. Elder pisze, że alkoholik zmienia trunki z mocniejszych na słabsze, tak jak trader skacze z systemu na system. Problem polega na niekonsekwencji, a nie na systemie. Niekonsekwencja nie jest wynikiem systemu tylko podejścia. Podejście psychologiczne powinno być obiektywne i bez emocji dla każdego systemu, long, short, sclap, trendfollower itp. itd.
    Pułapka wiąże się z pójściem na skróty… ponieważ, ktoś może wskazać drogę, dlatego pytamy, co by było lepiej? Tu stop tam stop? Tutaj TP tam TP? Jeśli ktoś nam to powie, tak naprawdę nic nam to nie daje, ponieważ zaczynamy adoptować to od razu w czasie rzeczywistym licząc, że skoro ktoś tak robi to my też tak będziemy robić. Pułapka… Nie opanowaliśmy „starej” metody, a już bierzemy się za „nową”, choć wiemy, że stara przynosiłaby zyski. Ucieczka przed zmianą postawy w następny system, jako usprawiedliwienie swojego niekonsekwentnego podejścia.
    Następną pułapką jest granie pod coś czego się nie akceptuje… Akceptuje w sensie w całkowitym uwolnieniu się od jakiegokolwiek myślenia, o tym jak rozwinie się sytuacja. Nastawienie umysłu na myślenie z perspektywy rynku, które chroni nas przed czarnymi myślami opisanymi wyżej we wpisie.
    Żeby pozbyć się kosmatych myśli, trzeba wyeliminować błędy psychologiczne, błędy w niekonsekwentnym podejściu, zbudować ufną postawę co do swoich wejść. Zmiana sposobu naszej gry ma tak naprawdę mały wpływ (choć muszę tutaj zanazczyć, że jeśli ktoś nie radzi sobie short term, to od razu lepiej dla niego żeby nauczył się long term, ponieważ im więcej kosmatych myśli tym szybciej do zgubnej i niezrozumiałej frustracji, a jednak long term daje schronienie, ponieważ można dużo lepiej przemyśleć swoje wejścia, nastawienie itp. ponieważ mamy na to więcej czasu! A czas jest tutaj istotny, żeby zrozumieć swoje zachowanie trzeba wysiłku i czasu i dużo przemyśleń. Stopniowo potem można moim zdaniem schodzić coraz niżej na coraz mniejszy interwał, kiedy już się rozumie co się robi. Każdy chyba pamięta co się działo po pierwszych zagrywkach na rachunku rzeczywistym?).
    Droga do budowy pewności siebie jest jedna – poprzez własne doświadczenie…
    Taką pewność siebie buduję się poprzez ilość widzianych własnymi oczami wejść zyskownych i stratnych. To, że ktoś nam powie, że coś jest lepsze lub gorsze, może nam pomóc w pokazaniu drogi ale sami musimy przejść ją CAŁĄ, żeby zbudować odpowiednią pewność siebie.
    Jednym z ćwiczeń jest badanie setupu na wykresie historycznym. Jest to niesamowicie nudne zajęcie, ale potrzebne, bo można sprawdzić czy to co sobie wymyśliliśmy działało na wybranym przez nas instrumencie, w naszym interwale czasowym. Jest to trudne zajęcie bo bardzo łatwo przeoczyć wejścia, zwłaszcza te niekompletne, czy nierozwinięte, czy rozwinięte ale z efektem stratnym. Jest to jednak potrzebne do budowy ufności, że warto w ogóle czekać na taki kształt w czasie rzeczywistym.
    Następne ćwiczenie to czekanie na setup w czasie rzeczywistym, i … nie granie pod niego, tylko obserwacja. Pisałem już o tym w innym temacie. Jest to potrzebne do obiektywnego ocenienia sytuacji. Takie podejście pozwala uwolnić się od życzeniowego myślenia, co ma się stać – pokazuje obiektywnie, że rynek sam się rozwija, nieważne czy gramy czy nie.
    Agresywniejszą formą ćwiczenia, może być wykorzystanie przez ELDERA, metody która mówi, że wszystkie aspekty psychologiczne, które towarzyszyły nam przy każdym pojedynczym wejściu, trzeba zapisać i przeanalizować, zaraz po wejściu, bądź na koniec dnia. Potem ewentualna segregacja dobrych i złych wejść i eliminowanie błędów, przy ciągłym monitorowaniu swojego zachowania.
    Dodatkowym ćwiczeniem, może być segregacja w postaci screenshotów (polecam program SNAGIT 9.1), dobrych rozwiniętych wejść (spełniających kryteria), zarówno tych zyskownych (TP) i stratnych (SL).
    Załóżmy, że mamy takich wejść, screenshotów wyselekcjonowanych 100. Przy czym np. 75 w katalogu TP, i 25 w katalogu SL (wszystko zależy jaka to metoda i jaki ma stosunek sygnałów wygranych do przegranych)..
    Założenie jest proste, oglądając te setupy codziennie lub co pewien czas, budujemy pewność siebie i zaufanie do naszego setupu i wejścia. Wiemy czego statystycznie możemy się spodziewać, jakie jest DD, jakie jest max SL, max TP, jak zbudować pod nasze wejście zarządzanie kapitałem…. Itd.
    Pozdrawiam,
    Max.

    #234
  2. pece-t

    Moim zdaniem wchodzenie parę punktów niżej niż się początkowo zakładało jest strategią prowadzącą donikąd. Problemu w żadem sposób nie rozwiązuje, a jedynie dojdziesz do wniosku, że musisz obniżyć wyznaczane przez siebie poziomy i nazwiesz to Niezbędnym-Filtrem w systemie transakcyjnym :) Potem zauważysz, że otwierając jeszcze niżej miałbyś jeszcze większe zyski bo rynek prawie zawsze odbija X punktów niżej :) Moim zdaniem tak można w kółko i bez żadnych konstruktywnych wniosków.

    #235
  3. GF

    Witam serdecznie

    W nawiązaniu do wątku:

    myślę że opracowując jakikolwiek system należy brać pod uwagę (oczywiście wymaga to wielu sesji obserwacyjnych i napisanie kilku algorytmów) takie parametry jak:
    – Maximum Adverse Excursion dla pozycji L
    – Maximum Adverse Excursion dla pozycji S
    – skumulowany miesięczny MaxDD
    – Trade Profit Duration – All; LOSS; PROFIT
    – % zyskownych, % stratnych % nieotwartych pozycji
    – max zysk dzienny
    – max strata dzienna
    – AVR Profit dla pozyci L
    – AVR Profit dla pozycji S
    – AVR Loss dla pozycji L
    – AVR Loss dla pozycji S
    – Trade Profit Distribution
    – Win/Loss ratio
    – Win Prob

    jeśli ktoś ma inne pomysły jak ocenić system chętnie poczytam.

    pozdrawiam
    GF

    #237
  4. Max, nad odpowiedzia na Twoj komentarz musze sie jeszcze zastanowic, wiec napisze pozniej. W kazdym badz razie dzieki za wyczerpujacy wywod teoretyczny ;)
    Pece-t, oczywiscie, ze dla kazdego punktu rynek znajdzie sie nizej lub wyzej w przyszlosci … chyba nie sprecyzowalem dokladnie tego, co mialem na mysli… Moja podstawowa regula gry to zobaczyc w ktora strone jest trend, i wchodzic na zniesieniach (chyba tak to sie pop polsku mowi, ang. retracement). Problem wlasnie moze byc w tym, ze wchodze za wczesnie na tym zniesieniu, bo czesto rynek jest „naciagany” jeszcze dalej niz normalnie by sie wydawalo ze jest dobre wejscie … To co duzi gracze robia, to czekaja az leszcze wejda na zniesieniu… leszcze maja zazwyczaj male stopy, wiec przeciagaja ich na tyle, zeby wyrzucili swoje pozycje, po czym rynek zaczyna isc w zamierzonym kierunku … (oczywiscie jest to jedna z teorii, ktore nie moge potwierdzic, jako ze nie jestem duzym graczem, a z drugiej, nie jestem do niej do konca przekonany, bo podchodzi troche pod jakas teorie spiskowa). Zalozmy, ze takie zjawisko faktycznie istnieje, bez wzgledu na to jakie jest jego wytlumaczenie.
    Dlatego pisalem, ze warto by zaczekac, az cena dojdzie faktycznie do solidnego wsparcia/oporu. Musze zaznaczyc tutaj chyba bardzo wazna sprawe, ze nie mowie o wykresach, a o arkuszu zlecen… tak jak juz pisalem wczesniej, juz od prawie 2 miesiecy podejmuje decyzje glownie na jego podstawie. Mozna z niego wyczytac naprawde wiele cennych informacji, nie potrafie jeszcze wszystkich poprawnie interpretowac… caly proces wyglada u mnie tak, jak odkrywanie jakiegos zjawiska fizycznego … mozna zaobserwowac, ze cos sie stalo, ale dorobienie teorii do tego zjawiska zajmuje dodatkowo troche czasu… ale napisze o tym jescze troche wiecej w ktoryms z wpisow.
    Co jest jednak najwazniejsze, wracajac do komentarza dotyczacego wchodzenia o kilka punktow dalej, to trzeba by bardziej trzymac pozycje (zeby nie bylo nieporozumien, chodzi mi o trzymanie 3-5 punktow), a to oznacza, ze jesli nie ma sie racji, mozna jej nie miec bardzo mocno, czyli stop loss zostanie wykonany… To czego sie najbardziej chyba boje, to fakt, ze stop zostanie wykonany 5 razy pod rzad … malo prawdopodobne, aczkolwiek jakos nie moge pozbyc sie tej obawy… wrocil bym na symulator poprobowac, ale pozniej moge miec problem z powrotem na zywo, wiec jakos bede probowal to wykonac w warunkach w jakich jestem teraz … moze z minimalnym sizem…

    GF… oczywiscie, te dane o ktorych piszesz sa wazne, aczkolwiek nie daja pelnego opisu jakosci systemu. Swietnie wg mnie opisal porownanie systemow Van Tharp w swojej ksiazce … radzi on skorzystac z wartosci oczekiwanej systemu. Majac ta wartosc, ktora oczywiscie musi byc pozytywna, mozna wyliczyc opportunity factor, ktory bierze pod uwage czestotliwosc wykonywania transakcji. Mozna miec super system, generujacy 1000 punktow raz na 5 lat, jednak bedzie on bez porownania do systemu, generujacego 10 punktow dziennie. Polecam ta ksiazke,(Van Tharp, Trade your way to financial freedom), ktora wczesniej polecil mi zreszta pece-t.
    Pozdrawiam
    Marcin

    #238
  5. Max, teraz odpowiedz specjalnie do tego co napisales …
    Zaczne od najwazniejszej rzeczy: nie stwierdzilem, ze chce calkowicie wyeliminowac moja tendencje do zamykania przedwczesnie pozycji, poniewaz nie jest to wcale zle … Moj mozg widocznie wychwyca takie ustawienie arkusza zlecen, ktore kiedys doprowadzilo do straty i teraz zapbiega jej powtorzeniu… dzieki takiemu zachowaniu udalo mi sie uniknac kilku bardzo powaznych strat. Oczywiscie troche szkoda, gdy omija sie tez zyski, ale mysle, ze jednak umiejetnosc ograniczenia straty tez jest bardzo wazna. Jedyne co, to fakt dopracowania tej tendencji, aby nie byla zbyt pochopna … np, w czasie martwego rynku … kiedy nic sie nie dzieje… i nie ma najmniejszego powodu zamykania wczesnie tradea, ktory jest na stracie tylko 1czy dwa punkty – jednym slowem, doszlifowania wymaga umiejetnosc dopasowania zachowania do aktualnie panujacych warunkow. Co do pewnosci siebie, to nigdy jej nie ma w 100%, i nie sadze aby ktokolwiek taka mial. Dzisiaj byla swietna sytuacja obrazujaca pewnosc co do kierunku. Na Bundzie, i wogole na obligacjach istnieje zjawisko zwane Month End Extension, ktorego efektem jest wzrost ceny przed godzina 16:15GMT. Pomimo tego, ze wiedzialem, ze to zjawisko istnieje, udalo mi sie zakonczyc dzien na stracie, poniewaz bylem przekonany, ze Bund powinien isc do gory. W efekcie poszedl, po tym jak spadl najpierw 30 punktow. Moja strata podczas prob wejscia w dluga pozycje na tym spadku przewyzszyla moj zysk, jaki zrobilem kiedy w koncu wszedlem w dobrym kierunku. Problem nie byl jednak w tym, ze mialem zla pozycje, bo byla dobra … problem byl w tym, ze nie reagowalem na to co sie dzieje, tylko na to co powinno sie stac… i wlasnie o tym napisze nastepna czesc psychologicznych pulapek ;)
    A jeszcze uwaga odnosnie badania historycznych zachowan rynku… popieram ta metode jak najbardziej, niestety w moim przypadku jest ona niemozliwa do wykonania a to dlatego, ze nie ma mozliwosci odtworzenia arkusza zlecen… probowalem go nagrywac, jednak takie nagranie dalekie jest od rzeczywistosci… z tego powodu pozostaje mi poprostu probowac w czasie rzeczywistym… zreszta powoli zauwazam, ze moj trading coraz bardziej odchodzi od tradingu systemem… przy tak krotkiej ramie czasowej, system polega na wylapywaniu stopow, na kupowaniu szczytow z zmiarem zysku 2-3 punktowego gdy nowy szczyt zostanie zrobiony, itp, ale o tym tez napisze…
    A tymczasem czas spac… do jutra i pozdrawiam
    Marcin
    P.S. Jeszcze raz dzieki za rozbudowane komentarze

    #239
  6. Max

    Hej,
    Nie rozumiem Twojego podejścia co do pewności siebie.
    Skoro uważasz, że pewności siebie nigdy nie ma w 100% i nie sądzisz, żeby ktokolwiek taką miał, to po co ta afirmacja, która wręcz wmawia, żeby być całkowicie pewnym tego co się robi?
    PEWNOŚĆw100% = brakWĄTPLIWOŚCIw100%
    Odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie, nie znam Anthony’ego Robins’a, dlatego mam pytanie: Czy metody jakie proponuje jako rozwiązanie nie są oparte na fundamentalnym budowaniu wiary w siebie i w swoje możliwości by osiągnąć sukces?
    Inaczej:
    Czy jak otwierasz zlecenie i nie jesteś pewny w 100% tego czy otworzyłeś dobrze, czy źle, czy nie rodzą się wówczas wątpliwości? Każda „nowa” myśl, każda nowa wątpliwość, prowadzi do powstania następnej, potem wracasz do początku i tak w kółko… Najgorzej jest jak tych wątpliwości jest coraz więcej i więcej, pewność siebie spada praktycznie do zera i zostajemy tylko z „czarnymi” myślami.
    Moje pytanie jest następujące:

    Jaką masz receptę na pozbycie się „czarnych myśli”, które wymieniasz we wpisie wyżej, skoro nie wierzysz w siebie na tyle by podchodzić do każdego wejścia z 100% pewnością tego co robisz?

    #240
  7. Czesc Max,
    Zaczne od Anthonego Robinsa… jest to osoba ktora z wykorzystaniem NLP prowadzi ludzi przez proces przeprogramowania swojego mozgu. Nie wiem co rozumiesz pod postacia stwierdzenia „oparte na fundamentalnym budowaniu wiary w siebie i w swoje możliwości by osiągnąć sukces”, byc moze wlasnie to ;) Jesli chcesz poczytac cos wiecej o nim, zapraszam na wikipedie: http://en.wikipedia.org/wiki/Tony_Robbins, jego stronke: http://www.tonyrobbins.com/Home/Home.aspx lub ciekawa prezentacje na konferencji TED: http://www.ted.com/talks/tony_robbins_asks_why_we_do_what_we_do.html
    Odnosnie 100% pewnosci siebie – to nie chodzi o pewnosc siebie, a o pewnosc powodzenia transakcji. Gdybysmy byli pewni kazdego trade-a nie stawiali bysmy stop lossa…
    Odnosnie moich obaw, ich zrodlem jest zachowanie rynku. Jezeli Bund zachowuje sie tak, ze potrafie na nim grac zyskownie, obaw nie ma. Poprostu czekam na sytuacje, ktora powinna zaistniec i wchodze w trade-a. Problem pojawia sie, gdy rynek nie daje mi sygnalow, a caly dzien nie moge siedziec i nic nie robic. To jest wlasnie zaleta osob grajacych na wlasny rachunek – grasz kiedy chcesz, a jesli nie widzisz okazji – nie grasz … i tyle.
    Pomimo, ze nikt mnie do tego nie zmusza, to jednak chce wykorzystywac czas w biurze do granic mozliwosci, aby uczyc sie z kazda chwila, wiec jesli pojawia sie sytuacja, ktorej nie potrafie rozegrac … probuje nauczyc sie ja rozgrywac … wtedy pojawiaja sie mysli, ktore utrudniaja utrzymanie pozycji.
    Nie chodzi tutaj o utrate pewnosci siebie, chociaz kilka dni stratnych pod rzad potrafi ja podkopac – rozwiazaniem tego problemu jest jednak sport, ktory pomaga mi oczyscic umysl z kazdych watpliwosci i zaczac nastepny dzien z czysta karta.
    Innym sposobem, najlepszym, jest zbudowanie serii dni zyskownych…nie musza to byc kolosalne zyski, nie musi to byc nawet dzienny target … wystarczy kilka razy pod rzad po kilkanascie/kilkadziesiat punktow.
    Zeby taka serie zbudowac, gdy czuje ze moj trading jest kijowy, zmniejszam rozmiar pozycji. z 3 na 2, z 2 na 1 lota. Spowalnia to moje zyski, aczkolwiek limituje znacznie straty. Gdy mam dobry dzien, zaczynam wracac do wiekszej pozycji. Mam troche inne podejscie niz wiekszosc osob w biurze, ktorzy nigdy nie zmniejszaja ilosci kontraktow, nawet gdy maja serie porazek. Nie wiem czy jest to gorsze czy lepsze rozwiazanie… ja czuje sie z nim dobrze, a chyba o to w tym chodzi? Zmniejszajac wielkosc pozycji moge dalej uczestniczyc w rynku i mam mozliwosc zaliczenia wielu strat, ale mysle ze przez to ciagle ucze sie zagran w trudnych warunkach – a jesli juz zaczynaja wychodzic – to dopiero poprawia pewnosc co do swoich umiejetnosci.
    Mam nadzieje ze wyjasnilem wszystko w sposob zrozumialy. Jak cos nie do konca jest jasne, piszcie, chetnie rozwine.
    Pozdrawiam

    #243
  8. Max

    Widzę w takim razie, że nie możemy się dogadać, ponieważ albo nie czytasz tego co piszę, albo tego po prostu nie rozumiesz. Cały czas wyżej pisałem o pewności siebie, i o zaufaniu do tego co się robi: otwiera pozycję, ustawia TP, ustawia SL, przesuwa na BE itp.

    Pisałem również, że nie mamy żadnego wpływu na to jak rozwinie się sytuacja na rynku kiedy już na nim jesteśmy. Czyli chyba jasne jest, że pisząc o myśleniu z perspektywy rynku o którym pisze Douglas w swojej książce, chodzi mi o pewności siebie w wymiarze tego co się robi i jakie podejmuje się decyzje.
    Zresztą co tu tłumaczyć, przecież tak napisałem wyżej:

    Cytuje:
    „Podchodząc do rynku obiektywnie i myśląc z jego perspektywy, wiemy, że nie mamy żadnego wpływu na to co się stanie z naszym zleceniem kiedy już jesteśmy w grze. Decyzje innych traderów determinują to jak rozwinie się nasz kształt, na który zareagowaliśmy. To decyzje innych trederów zrobią nas wygrywających lub przegrywających. My tylko reagujemy na rozwijany się kształt. A jeśli nie mamy pewności co do tego czy zrobiliśmy dobrze czy źle, jest to problem natury braku obeznania z systemem, sygnałem, setupem, czy kształtem. Jeśli nie jesteśmy ufni co do swojej postawy, zaczynamy mieć kosmate myśli…I powstaje problem…”

    Wydaje mi się, że napisałem prostym i zrozumiałym językiem Nidzie nie pisałem o 100% pewności co do tego, że ktoś myśli że na 100% walnie w TP i tylko dlatego wchodzi w trade. Wręcz przeciwnie! Pisałem, że nie mamy na to żadnego wpływu i trzeba to całkowicie zaakceptować:

    Cytuje:
    „Następną pułapką jest granie pod coś czego się nie akceptuje… Akceptuje w sensie w całkowitym uwolnieniu się od jakiegokolwiek myślenia, o tym jak rozwinie się sytuacja.”

    Pisałem natomiast, że trzeba mieć 100% pewności, że pozycję otwiera się w dobrym momencie, i wie się jakie trzeba ustawić SL i TP bazując na swoim doświadczeniu. Bo przecież trzeba to wiedzieć, ponieważ każda chwila na rynku jest unikalna?

    Cytuje:
    „Droga do budowy pewności siebie jest jedna – poprzez własne doświadczenie…
    Taką pewność siebie buduję się poprzez ilość widzianych własnymi oczami wejść zyskownych i stratnych. To, że ktoś nam powie, że coś jest lepsze lub gorsze, może nam pomóc w pokazaniu drogi ale sami musimy przejść ją CAŁĄ, żeby zbudować odpowiednią pewność siebie.”

    Sam Marcinie, kiedy napisałeś to (cytuję) :
    „Odnosnie moich obaw, ich zrodlem jest zachowanie rynku. Jezeli Bund zachowuje sie tak, ze potrafie na nim grac zyskownie, obaw nie ma. Poprostu czekam na sytuacje, ktora powinna zaistniec i wchodze w trade-a. Problem pojawia sie, gdy rynek nie daje mi sygnalow, a caly dzien nie moge siedziec i nic nie robic. To jest wlasnie zaleta osob grajacych na wlasny rachunek – grasz kiedy chcesz, a jesli nie widzisz okazji – nie grasz … i tyle.”

    Potwierdzasz to o czym ja pisałem wyżej. Grasz pod coś czego nie znasz i stąd te niepewności. Uczysz się nowego podejścia do rynku, kiedy tak naprawdę go nie znasz, czyli uruchamia Ci się myślenie życzeniowe, ponieważ nie masz doświadczenia jak zachowa się rynek w takiej sytuacji, a mimo wszystko musisz na nim być, musisz grać. Nie wiesz jak pod takie coś zareagować, a mimo to nie będąc pewnym tego co robisz (ponieważ tego nie sprawdziłeś odpowiednią ilość razy) otwierasz pozycję i liczysz na to, że Ci się uda. Nie udaje Ci się i „czarne myśli” zaczynają krążyć i krążyć. Nie jesteś pewny swojej postawy..
    Widzisz, gdybyś uważnie przeczytał o czym pisałem w pierwszym komentarzu, to teraz nie musiałbyś drugi raz tego czytać.

    Mam parę pytań ponieważ, dla mnie nie wyjaśniłeś wszystkiego wystarczająco jasno. Cytuję
    ” Pomimo, ze nikt mnie do tego nie zmusza, to jednak chce wykorzystywac czas w biurze do granic mozliwosci, aby uczyc sie z kazda chwila, wiec jesli pojawia sie sytuacja, ktorej nie potrafie rozegrac … probuje nauczyc sie ja rozgrywac … wtedy pojawiaja sie mysli, ktore utrudniaja utrzymanie pozycji.
    Nie chodzi tutaj o utrate pewnosci siebie, chociaz kilka dni stratnych pod rzad potrafi ja podkopac – rozwiazaniem tego problemu jest jednak sport, ktory pomaga mi oczyscic umysl z kazdych watpliwosci i zaczac nastepny dzien z czysta karta.”

    1. Co miałeś na myśli pisząc: „Nie chodzi tutaj o utratę pewności siebie”?

    2. Jeszcze jedno pytanie odnośnie tego co napisałeś tutaj:
    „Dzisiaj byla świetna sytuacja obrazujaca pewnosc co do kierunku. Na Bundzie, i wogole na obligacjach istnieje zjawisko zwane Month End Extension, ktorego efektem jest wzrost ceny przed godzina 16:15GMT. Pomimo tego, ze wiedzialem, ze to zjawisko istnieje, udalo mi sie zakonczyc dzien na stracie, poniewaz bylem przekonany, ze Bund powinien isc do gory. W efekcie poszedl, po tym jak spadl najpierw 30 punktow. Moja strata podczas prob wejscia w dluga pozycje na tym spadku przewyzszyla moj zysk, jaki zrobilem kiedy w koncu wszedlem w dobrym kierunku. Problem nie byl jednak w tym, ze mialem zla pozycje, bo byla dobra … problem byl w tym, ze nie reagowalem na to co sie dzieje, tylko na to co powinno sie stac… i wlasnie o tym napisze nastepna czesc psychologicznych pulapek ;)”

    Pytania:

    Zjawisko zjawiskiem, ale czy umiesz pod to zjawisko zająć pozycję w odpowiednim kierunku?

    Twoje próby wejścia na spadku w długą pozycję były efektem czego?
    Skoro miałeś dobrą pozycję, to ja nie widzę problemu.

    No chyba, że problem polega na tym, że Ty zawsze chcesz mieć pozycję w tym kierunku co porusza się rynek (czyli zawsze chcesz wygrywać)?

    lub problem polega na tym, że nie wiesz jak wykorzystać informację Month End Extension, ewentualnie problem polega na tym, że nie wiesz jak trzeba było rozegrać taką sytuację na rynku, a mimo wszystko ją rozgrywałeś, po czym miałeś wyrzuty co do tego, że narobiłeś sobie strat myśleniem życzeniowym?

    Moim zdaniem Problem polega na tym, że albo jesteśmy pewni tego co robimy i to robimy i nie mamy wyrzutów, albo nie jesteśmy tego pewni i nie robimy i też nie mamy wyrzutów.
    Moim zdaniem Twój problem polega na tym, że Ty chcesz zawsze wiedzieć jak się zachować na rynku.

    3. I na koniec ponawiam swoje ostanie pytanie, na które mi jeszcze nie odpowiedziałeś:

    ” Jaką masz receptę na pozbycie się “czarnych myśli”, które wymieniasz we wpisie wyżej, skoro nie wierzysz w siebie na tyle by podchodzić do każdego wejścia z 100% pewnością tego co robisz?”

    Zapomniałem tylko wspomnieć o zerowym pytaniu….Na to pytanie nie musisz odpowiadać, jeżeli nie chcesz….
    Zerowe pytanie jest do Ciebie następujące:
    0. Skoro masz już system, metodologię, czy cokolwiek i jakkolwiek to nazwiesz, która pozwala Ci brać takie wejścia, których się nie obawiasz i umiesz je przeczytać z rynku, to dlaczego nie udowodnisz sobie, że potrafisz już STALE zarabiać? Mam przez to rozumieć, że Ty nie chcesz dostać trochę kaski od firmy, grając jakaś tam liczbą kontraktów i PRZY OKAZJI zarabiając już trochę kaski i dla firmy i dla siebie, uczyłbyś się innych wejść i innych sytuacji których JESZCZE nie rozumiesz, ale nie grałbyś na nie na koncie rzeczywistym tylko na kartce badając statystkę i prawdopodobieństwo w określonych warunkach rynku. Do pytania zerowego dołączam również pytania:
    0.1 Czy sukcesywnie zarabiając na rynku, myślisz że ile jesteś w stanie punkcików uciułać miesięcznie, i jaką liczbą kontraktów na BOUNDzie możesz sobie pozwolić w swojej firmie za rok jeśli wykażesz systematyczny profit co miesiąc, przez 12 miesięcy?
    0.2 Na całkowite zakończenie wybierz któreś rozwiązanie (a,b,c), które chciałbyś osiągnać i do czego dążysz, gdzie zmierzasz:
    a) staniesz się super traderem i rozpoznasz jak zachować się na rynku na zadawalającym dla siebie poziomie – jeśli odpowiadasz TAK na a) to następne pytanie od razu: JAKI TO POZIOM?
    b) W wyniku nie osiągnięcia poziomu jaki sobie założyłeś nie będziesz w stanie zawsze rozpoznać jak się zachować na rynku i zrezygnujesz z pracy tradera – jeśli odpowiadasz tak to ile jeszcze dajesz sobie czasu tak ciągnąć?
    c) udowodnisz sobie, że możesz być zarabiającym traderem i grasz już w swojej firmie na to co umiesz i uczysz się powoli jak być jeszcze lepszym traderem i podnosić swoje umiejętności cały czas się ucząc sytuacji których nie rozumiesz na kartce monitorując swoje zachowanie i swoje podejście. Jeśli wybierasz „c” to z tego co piszesz, możesz zacząć już od jutra.

    Sorry, że musiałam siebie i Ciebie cytować, ale skoro nie czytasz uważnie tego co pisze, przynajmniej będę miał pewność, że teraz w tym komentarzu to przeczytasz.

    Pozdrawiam, Max.

    #247
  9. Czesc Max, teraz tak na szybko bo juz ide spac … przede wszystkim przepraszam, jesli wyglada to tak, jak bym nie czytal Twoich komentarzy … czytam je, jednak odpowiedzi wychodza mi tak dlugie, ze az sie gubie i nie wiem czy na wszystko odpowiedzialem… nie chce sie tlumaczyc, ale 10 godz w biurze, + 2-3 godz sport, jedzonko, napisanie wpisu i odpowiedzi … a wszystko przed 23 wymaga sporego wysilku… ale jutro ze 100% skupieniem odpisze na wszystko… szczerze to dzisiejszym komentarzem mnie zirytowales – ALE POZYTYWNIE! – jesli takie cos istnieje ;) nie rozumiemy sie do konca, bo ja pisze niektore rzeczy, zakladajac ze Ty myslisz podobnie i masz podobne doswiadczenia do moich, a wcale tak nie musi byc ;) W kazdym badz razie zmusza mnie to do porzadnego zastanowienia sie nad tym, o czym piszemy a dzieki temu jakos to wszystko udaje mi sie w glowie usystematyzowac.
    Teraz ide juz spac, a jutro wszystko zbiore razem i przygotuje skladna odpowiedz.
    Pozdrawiam

    #249
  10. Ok Max, czas na odpowiedz:

    „Podchodząc do rynku obiektywnie i myśląc z jego perspektywy, wiemy, że nie mamy żadnego wpływu na to co się stanie z naszym zleceniem kiedy już jesteśmy w grze. Decyzje innych traderów determinują to jak rozwinie się nasz kształt, na który zareagowaliśmy. To decyzje innych trederów zrobią nas wygrywających lub przegrywających. My tylko reagujemy na rozwijany się kształt. A jeśli nie mamy pewności co do tego czy zrobiliśmy dobrze czy źle, jest to problem natury braku obeznania z systemem, sygnałem, setupem, czy kształtem. Jeśli nie jesteśmy ufni co do swojej postawy, zaczynamy mieć kosmate myśli…I powstaje problem…” – ok, zrozumielismy sie, sorki, ze zaczalem pisac o czyms kompletnie innym… sprawa z pewnoscia co do umiejetnosci podejmowania decyzji jest wyjasniona i bez watpliwosci. Przy opanowanym setupie, nie ma czarnych mysli i to potwierdzam.

    Tak nawiasem, dobrze, ze nie zrozumielismy sie do konca odrazu, bo teraz wszystko, czytajac jeszcze raz, mozna bardzo dobrze zrozumiec ;)
    Mam jedna uwage, dotyczaca mojego doswiadczenia, a moze i bardziej mojego przekonania. Dotyczy stwierdzenia, ze „nie mamy wplywu na to co rynek zrobi”. Oczywiscie, to jest bez watpienia 100% prawda. Mamy jednak wplyw na to, zeby zamknac pozycje wczesniej niz czekac do wypelnienia stopa. Wydaje mi sie, ze tutaj juz w gre moze wchodzic styl gry, aczkolwiek zauwazylem, ze otwiera sie zazwyczaj pozycje na podstawie zbior warunkow, ktore aktualnie zaistnialy + intuicja. Warunki zmieniaja sie z kazda transakcja wykonana przez innych traderow, i jesli zauwazy sie, ze warunki, ktore doprowadzily nas do transakcji radykalnie sie zmienily na przeciwne, po co czekac do SL i tracic niepotrzebne punkty? Wg mnie lepiej taka trasnakcje zamknac, i oszczedzic kapital na sytuacje, w ktorej warunki beda bardziej sprzyjajace. Zaznaczam, ze w moim przypadku moze to byc mozliwe, ze wzgledu na brak spreadu i bardzo niskie koszty transakcji. Stad czesto zamykanie pozycji na zero – poprostu moge sobie na to pozwolic, a jedyne nad czym pracuje to poprawic umiejetnosc rozpoznawania dobrych warunkow na otwarcie, oraz ich zmiany, aby zamknac pozycje. W takim przypadku SL musi byc dopasowany do aktualnej sytuacji, a nie byc ustalona stala wartoscia. Ale to tylko taka dygresja…

    Kontynuujac odpowiedz, na Twoje pytania:
    1. utrate pewnosci siebie odnosnie osiagniecia sukcesu jako trader, swoich umiejetnosci, pewnosci, czy to co robie ma sens i czy jestem na dobrej drodze, czy nie marnuje swojego zycia (brutalne ale prawdziwe)… Takie mysli pojawiaja sie po okresie kilku dni kiepskich wynikow…i nie musza to byc nawet straty… oslabiona pewnosc odnosnie tego co sie robi, bardzo sprzyja powstawaniu obaw odnosnie poszczegolnych transakcji. Pojawiaja sie obawy o zbyt duze straty, przez co odcina sie kazda transakcje za szybko, a w efekcie powstaje to o czym juz wspominalem – seria malych strat, skumulowanych do jednej duzej. I dlatego pisalem o sporcie: biegi, silownia, basen, rower, squash jako metody, ktore skutecznie eliminuja negatywne mysli na poziomie globalnym, przez co na poziomie poszczegolnych transakcji, negatywne nastawienie jest duuuzo mniejsze.

    2. „Pytania:
    Zjawisko zjawiskiem, ale czy umiesz pod to zjawisko zająć pozycję w odpowiednim kierunku?”
    Trudno powiedziec, czy umiem czy nie umiem zajac pozycje – sprawa wydaje sie prosta, wejsc w longa i juz. Problem w tym, ile mozna wytrzymac gdy rynek idzie przeciwko. Kazda moja transakcja tamtego dnia to byl long, kazdy o kilka punktow nizej. Kazdy long to strata jednak kilku punktow, bo rynek szedl jeszcze nizej.

    „Twoje próby wejścia na spadku w długą pozycję były efektem czego?
    Skoro miałeś dobrą pozycję, to ja nie widzę problemu.”

    Byly efektem respektowania stop lossow. Jezeli ma sie SL max 5 punktow, a rynek idzie 40 punktow, to nawet wchodzac coraz nizej co 10 punktow, straty sie kumuluja.

    „ewentualnie problem polega na tym, że nie wiesz jak trzeba było rozegrać taką sytuację na rynku, a mimo wszystko ją rozgrywałeś, po czym miałeś wyrzuty co do tego, że narobiłeś sobie strat myśleniem życzeniowym?” nie mialem zalu co do tej straty, robilem wszystko dobrze, jedynie rynek zrobil cos czego nie wzialem pod uwage – poprostu kolejna lekcja, ktora sporo mnie nauczyla, bo w efekcie strata nie byla duza, bo ostatecznie wszedlem w longa i odrobilem wiekszosc. Problem polegal na tym, ze wydawalo mi sie, ze wiem jak rozegrac sytuacje, ale pojawil sie taki uklad rynku, ktorego nigdy nie rozgrywalem – z tego powodu nie rozegralem go poprostu za pierwszym razem tak jak powinienem. Nie moge miec o to wyrzutow, jednynie wylapalem kilka bledow, ktore gdyby zostaly unikniete, moglem nawet wyjsc na plusie.
    Najwiekszym bledem bylo przekonanie, ze musi isc do gory ODRAZU. Zamiast korzystac ze spadku i grac na spadek, pamietajac aby byc uwaznym i odwrocic pozycje, gdy zacznie sie wzrost, to tradeowalem odrazu na wzrost. Ewentualnie moglem poczekac az spadki sie skoncza, jesli nie chcial bym grac na nie. Ale tak jak pisalem – nie zaluje ze zrobilem to co zrobilem, ot poprostu kolejne wnioski, i kolejne doswiadczenie. Szczerze mowiac, gdybym mial taka sytuacje na pol roku temu, moja strata byla by przynajmniej 10 razy wieksza ;) wiec postep jest ogromny ;p

    „Moim zdaniem Problem polega na tym, że albo jesteśmy pewni tego co robimy i to robimy i nie mamy wyrzutów, albo nie jesteśmy tego pewni i nie robimy i też nie mamy wyrzutów.

    Moim zdaniem jest jeszcze 3 opcja: jesli czegos nie jestesmy pewnie, to sie nie przekonamy, jesli tego nie zrobimy – najwazniejsze to nie miec wyrzutow sumieniam niezaleznie od tego ktora opcje sie wybierze.

    „Moim zdaniem Twój problem polega na tym, że Ty chcesz zawsze wiedzieć jak się zachować na rynku.” – to prawda, chce wiedziec jak zachowac sie na rynku, i do tego daze… czasem jednak okazuje sie, ze moje zachowanie nie bylo dobre, ale wynosze z kazdej sytuacji jakas lekcje. Nigdy nie bede wiedzial na 100% jak sie zachowac, ale moj cel to do tej setki zblizyc sie jak najbardziej ;)

    3. Juz napisalem – sport jest na pierwszym miejscu. Ciezki trening potrafi wyczyscic mysli, zarowno pozytywne jak i negatywne, pozostawiajac czysty umysl. Dodatkowo jeszcze codziennie rano przed praca zaczalem slucha takiego krotkiego 15 minutowego programu audio Anthoneg Robinsa: Hour of Power, z programu „Get The Edge” („powszechnie dostepny” ;).

    A teraz pytania zerowe:
    0. po czym wnioskujesz, ze nie jestesm systematyczny?
    0.1. odpowiedz jest prosta – brak zadnych limitow…
    0.2. c – zamiast jednak zapisywac na kartce transakcje sytuacji, ktorych do konca nie rozumiem, wykonuje je na 1 locie. Jak tylko zrozumie, zwiekszam do 2, pozniej do 3 itd. Na razie moj poziom to 3 loty dla sytuacji ktore rozumiem.

    Heh, troche zajela mi odpowiedz, prawie jak bym nowy wpis zrobil ;) Oczywiscie jesli masz jeszcze jakies pytania – pisz… chetnie odpisze.
    Pozdrawiam

    #251
  11. inmax

    Hej Marcin, Odpisuje dopiero teraz ponieważ wcześniej byłem w podróży.

    Odnośnie tego co tu napisałeś:
    „Mam jedna uwage, dotyczaca mojego doswiadczenia, a moze i bardziej mojego przekonania. Dotyczy stwierdzenia, ze “nie mamy wplywu na to co rynek zrobi”. Oczywiscie, to jest bez watpienia 100% prawda. Mamy jednak wplyw na to, zeby zamknac pozycje wczesniej niz czekac do wypelnienia stopa. Wydaje mi sie, ze tutaj juz w gre moze wchodzic styl gry, aczkolwiek zauwazylem, ze otwiera sie zazwyczaj pozycje na podstawie zbior warunkow, ktore aktualnie zaistnialy + intuicja. Warunki zmieniaja sie z kazda transakcja wykonana przez innych traderow, i jesli zauwazy sie, ze warunki, ktore doprowadzily nas do transakcji radykalnie sie zmienily na przeciwne, po co czekac do SL i tracic niepotrzebne punkty?”

    Mając doświadczenie (niestety niesamowicie duże), można sobie pozwolić na elastyczne zmiany swojego zlecenia, przy odpowiednim opanowaniu i obiektywnym spojrzeniu. Moim zdaniem najpierw trzeba wypracować opanowanie i obiektywne spojrzenie na rynek z jego perspektywy, a dopiero potem możemy pozwolić sobie wraz ze wzrostem doświadczenia na elastyczne działanie z punktu technicznego (analizy technicznej). Przecież chcemy wiedzieć co robimy i czy robimy dobrze? Chcemy być pewni tego co robimy by nie mieć wątpliwości? Chyba nie chcemy wpaść w pułapkę psychologiczną? Chcemy czy nie chcemy?
    We wpisie „Pułapek psychologicznych 2” napisałeś: „Dodatkowo trzeba zdecydowanie usprawnić wizualizację sukcesywnych transakcji, eliminując czarne myśli. Były momenty, kiedy takich w ogóle nie było, jednak są i takie, kiedy są jedynymi jakie mam. A może ktoś zna inne sposoby na poradzenie sobie z opisanym problemem? Będę wdzięczny za podpowiedź w postaci komentarza.”

    Twoje rozwiązanie tej sytuacji jest takie (bardzo indywidualne, jeszcze nie spotkałem się z kimś kto odnosi stały sukces mając takie podejście i nie ma problemów z czarnymi myślami. Może Ty kogoś takiego znasz?) :

    ” Moim zdaniem jest jeszcze 3 opcja: jesli czegos nie jestesmy pewnie, to sie nie przekonamy, jesli tego nie zrobimy – najwazniejsze to nie miec wyrzutow sumieniam niezaleznie od tego ktora opcje sie wybierze.”

    Nie da się nie mieć wyrzutów sumienia robiąc coś źle, bo niby co wtedy Cie ma zmienić?
    Jak będziesz robił coś żle i nie będziez miał wyrzutów sumienia, to będziesz się zachowywał się tak jak osoba na diecie nie mająca wyrzutów sumienia co do tego że je sobie co chce, lub jak alkoholik, który nie ma wyrzutów sumienia, co do tego, że sobie wypije. Takich porównań można mnożyć w nieskończoność na przykładach życia codziennego, historii itd. Czy człowiek, który zabija innych w obozie koncentracyjnym bez wyrzutów sumienia, ma szansę się kiedykolwiek zmienić i zrozumieć, że robi źle, jeśli nie zrozumie że jego postawa jest zła? Bez wyrzutów sumienia raczej tego nie zrozumie… prawda?

    Swoje zachowanie usprawiedliwiasz „doświadczenie Pavlova z psem”, co jednak jest pułapką, którą opisałem w „Psychologiczne pułapki 1”.
    Grając na coś czego nie znasz, nie rozumiesz, nie wiesz, zaczynasz mieć wątpliwości czy dobrze zrobiłeś zaraz po wejściu. Kolejne straty, koleje wątpliwości. Coraz większe straty coraz większe wątpliwości. Zachowujesz się jak ktoś kto polewa się benzyną i skacze przez ognisko, początkowo to jest mały ogień (małe stawki, małe straty). Nie zapalasz się jeszcze od małego ognia. Później ogień się rozpala coraz większy, a Ty koniecznie chcesz być jak FENIKS. Chcesz odrodzić się z popiołu :). Przepraszam, za takie porównanie ale nie mogłem się powstrzymać. Nie mniej jednak, życzę powodzenia, bo moim zdaniem igrasz z ogniem.
    Aha, zapomniałem dodać, że jak już powstaniesz z popiołów to i tak musisz wybrać opcję nr 1 albo opcję nr 2 bo jeśli chcesz grać bez emocji to Twoja opcja nr 3 MUSI iść na odstawkę w którymś momencie kariery. No chyba, że myślisz, że opanujesz rynek w 100% i będziesz zawsze wiedział gdzie on pójdzie, dzięki czemu zawsze będziesz miał dobrą pozycję, i już nie będziesz popełniał błędów.
    Gdzie jest Twoja granica Marcin? Uważaj, żeby Twoje podejście nie zaślepiało Ci tego ile już wiesz, ponieważ każdy człowiek chce więcej, więcej i więcej… i ciągle mu mało – zwróć na to uwagę, że tak jest w każdej dziedzinie życia i to jest kolejna pułapka psychologiczna.

    „to prawda, chce wiedziec jak zachowac sie na rynku, i do tego daze… czasem jednak okazuje sie, ze moje zachowanie nie bylo dobre, ale wynosze z kazdej sytuacji jakas lekcje. Nigdy nie bede wiedzial na 100% jak sie zachowac, ale moj cel to do tej setki zblizyc sie jak najbardziej ;)”

    Uważaj, żebyś z takim podejściem się nie zapętlił.
    Przypominam, że są 3 opcje posiadanej pozycji na rynku:
    – długa
    – krótka
    – bez pozycji : – )

    Nie wiem czy tą ostatnią też bierzesz pod uwagę?

    „0. po czym wnioskujesz, ze nie jestesm systematyczny?”

    0. Widocznie musiałem przeoczyć moment, w którym pisałeś, że grasz na rachunku rzeczywistym i odnosisz systematyczny zysk tymi 3 kontraktami, a grasz na to co nie znasz tylko 1 kontraktem co pozwala Ci osiągać systematyczny zysk, ponieważ straty 1 kontraktem rekompensujesz zyskiem 3 kontraktami. Zwracam honor w takim razie i przepraszam, że założyłem, że nie osiągasz systematycznego zysku. Mam jednak pytanie co do Twojego systematycznego podejścia. Czy jakbyś odpuścił grę 1 kontraktem (która prowadzi Cie do czarnych myśli i strat początkowo małych potem coraz większych), w momencie kiedy „coś testujesz” to czy byś miał większy zysk i czy mógłbyś śmigać 100 lotami za rok, bez problemu? Czy dałbyś radę to zrobić, a międzyczasie wykorzystać czas w którym nie grasz, a siedzisz w firmie na OSTRE ćwiczenia na kartce, tak by nie być machiną która ciupie jak małpa tylko tak by być coraz lepszym, lepszym, i lepszym?
    Mając takie podejście za 12 miesięcy grałbyś 100lotami, ale nie tylko na to co znasz teraz – w tym momencie, ale też na to co nauczyłeś się na kartce w ciągu całego tego czasu. Byłbyś coraz lepszym traderem i zarabiałbyś już stale i to dość sexowną sumkę… systematycznie i coraz więcej. Czy 12 miesięcy do dużo, w porównaniu do tego czasu co już poświęciłeś na bycie dobrym traderem?

    Cieszę się, że podejmujesz rozmowę i że się ona rozwija, jak na razie widać nasze myślenie jest inne, ale dogadujemy się coraz lepiej. Mam nadzieje, że moje i Twoje refleksje pomogą nam lepiej zrozumieć pułapki psychologiczne, które czyhają na każdym kroku.
    Pisząc, pierwszy wpis „Pułapki psychologiczne 1” napisałeś, że
    ” Zastanawiałem się ostatnio co ciekawego mógłbym napisać na temat psychologii. Szczerze przyznam, że miałem kompletną pustkę odnośnie tego tematu jednak gdy zaczęliśmy rozmawiać z kolegą o błędach,”
    A popatrz jak rozmowa z Twoim kolegą i ze mną prowadzi do tak ważnych refleksji, dzięki którym powstają następne wpisy i komentarze? To jest właśnie ćwiczenie tego MENTAL SKILLs o którym pisałem kiedyś. Nie tylko trzeba znać się na AT, ale trzeba znać się na „sobie”.
    Wszak gra na giełdzie to podobno gra ze samym sobą? :)

    Pozdrawiam, Max.

    #256
  12. Max, odpisze pozniej bo bund sie obudzil Zobacz tymczasem na wpis z wykresami: test znajomosci AT. Licze, ze cos tam napiszesz ;)

    #258
  13. Ok Max, czas na koelejna czesc dyskusji.
    „Nie da się nie mieć wyrzutów sumienia robiąc coś źle, bo niby co wtedy Cie ma zmienić?”
    Otoz wyrzuty sumienia nic w tym momencie nie pomagaja, a jedynie zamazuja czysty obraz tego co sie dzieje. W zyciu, mozna miec wyrzuty sumienia, a nwet trzeba, szczegolnie jesli krzywdzi sie druga osobe. Trading polega jednak na skubaniu gorszych przez lepszych. Jezeli zaliczyles strate na transakcji, oznacza to poprostu, ze dales sie oskubac. Wyrzuty sumienia nic Ci nie dadza. Trzeba sie przeorganizowac, zapomniec o tym co bylo i zastosowac technike, ktora pozwoli Ci oskubac innych.

    „Grając na coś czego nie znasz, nie rozumiesz, nie wiesz, zaczynasz mieć wątpliwości czy dobrze zrobiłeś zaraz po wejściu. Kolejne straty, koleje wątpliwości. Coraz większe straty coraz większe wątpliwości.” – niekoniecznie wieksze straty, moze wieksze watpliwosci. Jezeli probuje cos, czego nie znam, mam bardzo maly stop i mala pozycje, dzieki czemu moge wykonac takich transakcji dziesiatki. A z tego co zauwazylem, nigdy nie ma sie (poza wyjatkami) kilkanastu transakcji z rzedu stratnych, wiec zawsze odrobi sie jakies straty – nie zawsze wszystkie. W ten sposob ani sie nie traci – ale tez nie zarabia.

    Wracajac do porownania doswiadczenia pavlova do nauki tradingu, niestety ale nie zgodze sie z tym, ze nie jest to prawda. Mysle, ze wiele osob, ktore nie popelnia tych karygodnych bledow jak trzymanie pozycji do granic wytrzymalosci psychicznej czy chociazby do granic depo, albo usrednianie w silnym trendzie, grajac przeciw niemu, nauczylo sie tego wlasnie w taki brutalny sposob, jak wykonanie ich kilka razy. NIeprzyjemne uczucie jakie im towarzyszy skutecznie zostalo utozsamione z tymi bledami. Nie chcac ich odczuwac ponownie, poprostu przestaje sie je wykonywac. Relacja do psa pavlowa jest taka: jest jedzenie i dzwonek (sa zle emocje i zle dzialanie, ktore do nich doprowadzilo). Jest dzwonek bez jedzenia (jest proba wykonania zlego dzialania – pojawiaja sie emocje, ktore towarzyszyly efektom zlego dzialania ostatnim razem). Nie wiem czy wystarczajaco jasno to przedstawilem, ale mam nadzieje, ze ogolna idea jest zrozumiala.

    „Przypominam, że są 3 opcje posiadanej pozycji na rynku:
    – długa
    – krótka
    – bez pozycji : – )

    Nie wiem czy tą ostatnią też bierzesz pod uwagę?”
    – oczywiscie ze biore … odkad ta ostatnia stanowi wiekszosc mojego tradingu, efekty znacznie sie poprawily ;)

    0. Co do mojej systematycznosci, doszedlem do momentu, w ktorym raczej mam 4 dni z 5 na plusie. Czasem jest to maly plus, czasem duzy, najwazniejsze, ze staram sie aby stratne dni byly rowniez jak najmniejsze, zgodnie z wnioskiem, do jakiego doszedlem analizujac swoje wyniki w jednym z poprzednich wpisow.

    Co do Twojej propozycji, to nie sadze, aby grajac na to co potrafie, uczac sie nowych rzeczy na kartce bylo dobrym rozwiazaniem. Trading na kartce to calkiem inny swiat. Byc moze dla Ciebie jest inaczej, ja jednak widze, ze dla mnie to nie mialo by sensu. Juz nawet symulatorjest lepszy, ale bedac live nie chce wracac do symulator. Dlatego mysle, ze moj sposob ma szanse bytu… a dodatkowo, jesli nagle odkryje super dzialajaca metode, to moge na niej zarobic … na papierze straty sa papierowe, ale i zyski, co tez troche boli bo czas wymagany na przygotowanie do transakcji jest taki sam. Trading na kartce jest dobry, zeby nauczyc sie opanowania tych najgorszych bledow i najwiekszych emocji. Jak tylko to sie uda, trzeba isc na zywo, aby dopracowywac te mniejsze bledy. Takie sa moje wnioski i wielu osob ze sporym doswiadczeniem, z ktorymi rozmawialem.
    Najwazniejsze, to co zauwazylem, gdy naucze sie grac na jakis setup, bardzo szybko ten setup przestaje dzialac. Dlatego jesli cos dziala w tym momencie, trzeba z tego korzystac jak najwiecej. Rynek zmienia sie z dnia na dzien (byc moze na wykresach jest zawsze taki sam), ale po arkuszu zlecen widac jak roznie zachowuje sie rynek w roznych czesciach dnia, tygodnia, miesiaca…
    Trading staje sie dla mnie coraz mniej mistyczna masa, a coraz bardziej zwyklym handlem. Kup tanio sprzedaj drogo, jesli cos sie dzieje (duzy wolumen i zmiennosc) mozna to zrobic bardzo szybko, limitujac swoja obecnosc na rynku.
    A co do 100 lotow … to mysle, ze to przyjdzie naturalnie… wykonujac dzien w dzien transakcje, w koncu zaczna sie powtarzac setupy, ktorych jest tysiace a nawet i miliony. W pewnym momencie zaczne zauwazac rzeczy, ktore dzialy sie w podobny sposob kilka miesiecy temu, kiedy to gralem na nich jednym lotem…nastepnym razem zagram 2, pozniej 4 pozniej 8 itd itp… skad ta pewnosc? Bo jak na razie takie sa moje wnioski z obserwacji tego co sie dzieje ;)

    Ok, wracam cos pograc. Jesli nie odpowiedzialem na wszystkie pytania, zapytaj jescze raz ;)
    Pozdrawiam

    #275
  14. Max

    Cześć,

    Myślę, że nie ma co ciągnąć tej dyskusji dalej. Ja widzę pułapki tam gdzie Ty ich nie widzisz, m.in. dlatego, że Twoje postrzeganie rynku jak i całego tradingu jest inne niż moje.
    Poza tym chciałem Ci pokazać rozwiązanie, jak pozbyć się czarnych myśli (jeszcze w czasie tradingu! Tak żeby ich W OGÓLE nie było).
    Ty wolisz iść po pracy je „wyczyścić” sportem. Jeśli w ten sposób wyładowujesz negatywne emocje to ok. Ja wole im zapobiegać i ich nie mieć.

    Zadałeś pytanie na końcu wpisu „Psychologiczne pułapki 2”:
    „A może ktoś zna inne sposoby na poradzenie sobie z opisanym problemem? Będę wdzięczny za podpowiedź w postaci komentarza.”

    Zadaję więc pytanie do tych co to czytają. Jakie znacie lub sugerujecie inne sposoby na poradzenie sobie z opisanym wyżej problemem wyłączając już opisany:
    1. Sposób Marcina (wyładowanie negatywnych emocji po pracy na sport).
    2. Sposób Max’a (pozbycie się negatywnych emocji jeszcze przed tym jak powstaną).

    Tymczasem to tyle z mojej storny, pozdrawiam.
    Max.

    #279
  15. Ok, moze byc ;) Oczywiscie, nie twierdze, ze Twoj sposob Max jest zly, tylko dla mnie nie dzialal, poprostu pomimo ze staralem sie jak najbardziej, nawet mialem przy monitorze wypisane wszystkie reguly, i tak je lamalem… czasem wpadalem w taki trans, z ktorego wyciagal mnie albo mentor, bo strata byla za duzo, albo sam juz uznawalem, ze brniecie dalej nie ma sensu, bo tylko zakopuje sie coraz glebiej ;) Ale nie zaluje. Wszystko bylo na symulatorze dzieki czemu nie stracilem nic. No moze poza moimi poczatkami na FW20;p Dla kazdego dziala cos innego… i trzeba poprostu znalezc to co nam odpowiada najbardziej.
    Ostatecznie uwazam, ze polaczenie Twojego sposobu – zapobieganie emocjom, jak i mojego – wyladowanie stresu na sporcie – moze dac najlepsze rezultaty. I wlasnie polaczenie Tych dwoch sposobow staram sie stosowac.
    W kazdym badz razie wielkie dzieki za konstruktywna dyskusje. Dala mi bardzo wiele do zastanowienia, i mam nadzieje, ze Tobie tez :)
    Pozdrawiam
    Marcin

    #280

Skomentuj


× pięć = 10

Subskrybuj komentarze bez komentowania

Reklamy

Wsparcie finansowe

Jeżeli spodobała Ci się ta strona, pozostaw na niej komentarz, ponieważ nic innego tak bardzo nie motywuje, jak zainteresowanie ze strony odwiedzających. Jeśli posiadasz własną stronę o podobnej tematyce, umieść na niej linka do mojej strony i jeśli dasz mi o tym znać, zrobię to samo. A jeżeli dodatkowo uważasz, że ta strona jest wartościowa i masz taką możliwość, możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą abym mógł ją dalej rozwijać. Nie oczekuję żadnej płatności, aczkolwiek fundusze pomogą mi pokryć koszty poświęconego czasu.
Kwota: PLN
Dotpay.pl
Dziękuję!
Marcin Radlak

Ankieta