„Our deepest fear is not that we are inadequate. Our deepest fear is that we are powerfull beyond measure.”

Czy sekret sukcesu na giełdzie jest aż taki oczywisty?

By Marcin Radlak

Dzisiejszy blog, będzie bardzo luźnym opisem, który ma za zadanie wzmocnić świadomość i wagę dyscypliny w drodze do sukcesu.

Wszystko zaczęło się od rozmowy między dwiema osobami, Piotrem i Szymonem. Szymon słuchał jak Piotr opowiadał o swoich porażkach. Mówił, że pomimo kilkunastu miesięcy nauki i aktywnej grze na giełdzie, w dalszym ciągu nie jest w stanie dokonywać takich decyzji, które by przynajmniej pozwoliły na zakończenie miesiąca bez straty. W ciągu dalszej rozmowy, okazało się, że Piotr był kiedyś pilotem, jednak ze względów zdrowotnych, nie mógł już od dwóch lat pracować w zawodzie. Postanowił, że wyszkoli się wystarczająco dobrze, aby żyć z giełdy. Szymon, który potrafił zakończyć dzień nawet 2% zyskiem, zrozumiał, że wszystko zależy od podejścia. Zaczął porównywać grę do pilotowania samolotu, gdzie ze względu na bezpieczeństwo, bardzo ważne jest wykonanie poszczególnych procedur, takich jak np.: sprawdzenie łączności, poziomu paliwa, wskazań różnego rodzaju czujników, itd. Wszystko musi być wykonane z jak największą dokładnością, ponieważ najmniejszy błąd może spowodować ogromną katastrofę. Sumienne wykonanie poszczególnej czynności daje gwarancję, że samolot wystartuje i wyląduje zgodnie z planem, a precyzyjne ustalenie i utrzymanie kursu, umożliwi dotarcie do celu. (oczywiście nie ma 100% pewności ze względu na zdarzenia losowe, jednak nawet w przypadku ich wystąpienia, doświadczony pilot również wie jak się zachować).

Powyższy opis jest doskonałym odzwierciedleniem tego co dzieje się na rynku, a raczej jak powinna postępować osoba zmagająca się z giełdą. Wystarczy wyobrazić siebie jako pilota, który ma do dyspozycji ekran wraz z modułem do składania zleceń. Mając odpowiednie doświadczenie, wszystkie czynności powinny być wykonywane automatycznie. Środki znajdujące się na rachunku maklerskim, są analogią pasażerów, siedzących na pokładzie.

Startujemy rano, od uruchomienia i sprawdzenia oprogramowania, połączenia z internetem, dopasowania okienek, aby jak najwygodniej i najszybciej można było reagować na zmieniające się warunki. Znamy sytuację i sentyment z prasy, którą właśnie przeczytaliśmy. Obieramy kurs na godziny popołudniowe, a celem jest utrzymanie wartości rachunku na tym samym poziomie. Czy możliwe jest dotarcie do celu? Wiele osób, szczególnie początkujących odpowie NIE – przynajmniej nie każdego dnia. Skoro jednak pilot potrafi – jest to również możliwe na rynkach finansowych. Należy jednak wiedzieć, jakie czujniki wskazują na nadchodzące burzowe chmury, a jakie na drobne turbulencje.

Takimi czujnikami mogą być wskaźniki analizy technicznej, dane ekonomiczne czy też wyniki finansowe spółek. Należy jednak bardzo uważać w tej kwestii, szczególnie jeśli chodzi o informacje przekazywane podczas sesji – niektóre z nich powodują bardzo duże turbulencje, które często mogą zmienić nasz kurs i uniemożliwić dotarcie do wcześniej obranego celu. Dlatego warto jest przeczekać te chwile i wrócić do gry gdy emocje opadną.

Słowem kluczowym w całej powyższej sytuacji jest – DYSCYPLINA. I na tym właśnie polega day-trading – na systematycznym wykonywaniu tych samych czynności, minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu trzymając się zaleceń autopilota – naszego systemu inwestycyjnego. Wiele osób zaczynających swoją przygodę z rynkami finansowymi pielęgnuje w głowie przekonanie, że na giełdzie uda im się powiększyć swój kapitał kilkukrotnie w ciągu bardzo krótkiego czasu. Wierzą, że skoro Warren Buffet był w stanie to zrobić, oni też potrafią. Wystarczy jedna super transakcja. Widzą oczyma wyobraźni jak 10 000 zamienia się w 100 000 w ciągu kilku dni. Takie podejście jest jednak pierwszym krokiem do efektów będących przeciwieństwem powyższego przekonania – ogromnych strat, a nawet całkowitego wyzerowania rachunku – ponieważ wiążą się z ponoszeniem ogromnego ryzyka. Matematyka w tej sytuacji jest nie do oszukania: mniejsze ryzyko generuje mniejsze zyski ale też mniejsze straty; wysokie ryzyko – wysokie straty i wysokie zyski. Nigdy niestety nie ma pewności , co przyjdzie pierwsze.

Dlatego, chcąc systematycznie zarabiać na giełdzie, nie możemy liczyć na to, że w końcu uda nam się trafić na niesamowitą okazję, dzięki której wartość rachunku zwiększy się kilkukrotnie. Z prostego powodu – możemy nie doczekać tego momentu. A jeśli doczekamy wartość naszego rachunku może być tak mała, że nawet 1000% zysku w ciągu jednego dnia nie będzie niczym imponującym – 1000% ze 100zł to jedynie 1000zł.

Sukces można jedynie osiągnąć dokonując przemyślanych transakcji, w których mamy szczegółowo ustalony limit strat oraz zysk jakiego oczekujemy. W takim przypadku, mając rację tylko w 50%,   co do kierunku zmian, będziemy w stanie uzyskać kilka punktów. Czy w przypadku gdy walory finansowe zmieniają swoją wartość średnio o +/- 1.5 % dziennie, niemożliwe jest uzyskanie 1% dla siebie?

Kluczem do sukcesu jest strategia na poziomie transakcji, ale także długoterminowa, która może wyglądać następująco: zaczynamy od inwestycji małymi kwotami, dzięki czemu eliminujemy strach przed stratą, który wpływa negatywnie na proces myślowy. Gdy już jesteśmy pewni, że potrafimy wypracować drobny zysk dziennie (np 1%), możemy zwiększyć kwotę inwestycji. 1% ze 100zł = 1zł – nie jest zyskiem imponującym. Jednak 1% z  10000 = 100 zł dziennie, jest już kwotą, która w miesiącu jest prawie równa średniej krajowej. Gdy systematycznie będziemy zdobywać wiedzę, nasza pewność siebie i umiejętności będą rosły i gdy osiągną wystarczający poziom, można skorzystać z kredytu udzielanego przez biura maklerskie i posiadając 10 000zł – kontrolować np. 50 000zł. A 1% z 50 000zl to już 500zł dziennie, co po 20 dniach sumuje się do wypłaty 8000zł brutto. Czy naprawdę warto ryzykować i szukać okazji generujących 150%, które trafiają się bardzo rzadko?

Odpowiedź na ostatnie pytanie pozostawiam do dyskusji ?
Pozdrawiam

dodajdo

Skomentuj


dwa × = 18

Subskrybuj komentarze bez komentowania

Reklamy

Wsparcie finansowe

Jeżeli spodobała Ci się ta strona, pozostaw na niej komentarz, ponieważ nic innego tak bardzo nie motywuje, jak zainteresowanie ze strony odwiedzających. Jeśli posiadasz własną stronę o podobnej tematyce, umieść na niej linka do mojej strony i jeśli dasz mi o tym znać, zrobię to samo. A jeżeli dodatkowo uważasz, że ta strona jest wartościowa i masz taką możliwość, możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą abym mógł ją dalej rozwijać. Nie oczekuję żadnej płatności, aczkolwiek fundusze pomogą mi pokryć koszty poświęconego czasu.
Kwota: PLN
Dotpay.pl
Dziękuję!
Marcin Radlak

Ankieta