<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Podsumowanie roku 2009 &#8211; wnioski i przemyślenia</title>
	<atom:link href="http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html</link>
	<description>Marcin Radlak - blog tradera dla traderów</description>
	<lastBuildDate>Mon, 12 Dec 2011 14:32:44 +0100</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Tomek</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-1216</link>
		<dc:creator>Tomek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 12 Jul 2010 21:56:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-1216</guid>
		<description>chris - firmy prop tradingowe to w zasadzie w wiekszosc norma ze masz jedynie prowizje. Z tymze tutaj ograniczen nie masz. Kwestia rozwoju i coraz wiekszych pensji - oczywiscie znaczenie ma rowniez wielkosc % ktory otrzymujesz.
W trading roomach firm typu goldman sachs / funduszy itd. wyglada to ciut inaczej.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>chris &#8211; firmy prop tradingowe to w zasadzie w wiekszosc norma ze masz jedynie prowizje. Z tymze tutaj ograniczen nie masz. Kwestia rozwoju i coraz wiekszych pensji &#8211; oczywiscie znaczenie ma rowniez wielkosc % ktory otrzymujesz.<br />
W trading roomach firm typu goldman sachs / funduszy itd. wyglada to ciut inaczej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: chris33ln</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-1195</link>
		<dc:creator>chris33ln</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Jun 2010 17:04:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-1195</guid>
		<description>Sorry, na myśli miałem oczywiście 5-cio zerowe a nie 5-cio cyfrowe zarobki :)
Pozdr.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Sorry, na myśli miałem oczywiście 5-cio zerowe a nie 5-cio cyfrowe zarobki :)<br />
Pozdr.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: chris33ln</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-1194</link>
		<dc:creator>chris33ln</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Jun 2010 16:59:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-1194</guid>
		<description>Witaj Marcin,
Muszę przyznać, że trochę mnie załamałeś tym wpisem. Szczerze mówiąc sądziłem, że traderzy są zatrudniani na zasadzie: stała pensja + bonus za dobre wyniki (lub jego brak za złe) a z tego co piszesz wynika, że jest to w wielu wypadkach praca &quot;charytatywna&quot; przynajmniej przez pierwszy rok, a może i dłużej…
Od niedawna zacząłem myśleć o jakiejś zmianie w mojej dotychczasowej karierze. Mam na koncie po kilka lat pracy dla każdego z 2 największych oferentów terminali w UK, więc naturalnym krokiem wydawało mi się to, żeby w końcu przestać dostarczać ową “broń” na giełdowe pole walki a zacząć z niej samemu korzystać. Przyznam, że traderzy kojarzyli mi się zawsze z ludzmi, którzy stosunkowo szybko dochodzą do 5-cio cyfrowych zarobków…. Pasja pasją, ale z czegoś trzeba przecież żyć…
Chciałbym Cię zapytać, czy wiadomo Ci coś na temat innego modelu zatrudniania traderów, chociażby jak ten, który wymieniłem na początku? 
A drugie pytanie to czy traderzy we wszystkich segmentach rynku finansowego mają tak samo trudny start pod względem dochodów? Może jest tak, że tylko futures market jest taki &quot;zwariowany&quot;? Wydaje mi się, że trader w bardziej stabilnym segmencie, np. Bond trader może osiągać lepsze wyniki. A może jest to tylko “przypadłość” day traderów bo muszą oni zamykać pozycje przed końcem dnia? Trader, który mógłby zamykać pozycje w dłuższym terminie z pewnością nie byłby narażony na takie ryzyko strat.
Będę wdzięczny za Twoją odpowiedź na powyższe pytania.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Marcin,<br />
Muszę przyznać, że trochę mnie załamałeś tym wpisem. Szczerze mówiąc sądziłem, że traderzy są zatrudniani na zasadzie: stała pensja + bonus za dobre wyniki (lub jego brak za złe) a z tego co piszesz wynika, że jest to w wielu wypadkach praca &#8220;charytatywna&#8221; przynajmniej przez pierwszy rok, a może i dłużej…<br />
Od niedawna zacząłem myśleć o jakiejś zmianie w mojej dotychczasowej karierze. Mam na koncie po kilka lat pracy dla każdego z 2 największych oferentów terminali w UK, więc naturalnym krokiem wydawało mi się to, żeby w końcu przestać dostarczać ową “broń” na giełdowe pole walki a zacząć z niej samemu korzystać. Przyznam, że traderzy kojarzyli mi się zawsze z ludzmi, którzy stosunkowo szybko dochodzą do 5-cio cyfrowych zarobków…. Pasja pasją, ale z czegoś trzeba przecież żyć…<br />
Chciałbym Cię zapytać, czy wiadomo Ci coś na temat innego modelu zatrudniania traderów, chociażby jak ten, który wymieniłem na początku?<br />
A drugie pytanie to czy traderzy we wszystkich segmentach rynku finansowego mają tak samo trudny start pod względem dochodów? Może jest tak, że tylko futures market jest taki &#8220;zwariowany&#8221;? Wydaje mi się, że trader w bardziej stabilnym segmencie, np. Bond trader może osiągać lepsze wyniki. A może jest to tylko “przypadłość” day traderów bo muszą oni zamykać pozycje przed końcem dnia? Trader, który mógłby zamykać pozycje w dłuższym terminie z pewnością nie byłby narażony na takie ryzyko strat.<br />
Będę wdzięczny za Twoją odpowiedź na powyższe pytania.</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie<br />
Krzysztof</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: FuTSiakowiEc</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-620</link>
		<dc:creator>FuTSiakowiEc</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 17 Jan 2010 13:12:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-620</guid>
		<description>Mike, chyba Ci w życiu się nie układa bo taki zjadliwy jesteś.
Nie za bardzo chyba rozumiesz konceptu tego bloga, nie jest to blog o tym jak zarobić pieniądze na giełdzie ale o drodze jaką autor przechodzi aby do tego dojść. Nie wiadomo jak tak droga się skończy,ale myślę że blog umrze śmiercią naturalną bo autor albo zacznie zarabiać kasę albo sie podda. W każdym z tych wypadków dalsze pisanie tego bloga nie będzie miało sensu. Marcinowi oczywiście życze jak najkrótszego żywotu bloga z powodu nr1 a Tobie Mike proponuje odstawić dopalacze i przestać oglądać Londyńczyków i czytać Onet bo w dyńce Ci się miesza.
No chyba, że jestes prawą ręka Warrena Buffet&#039;a albo prowadzisz hedhe fund dla Johna Paulson&#039;a to w takim wypadku cofam moje słowa oddając jednocześnie szacunek a w imieniu Marcina i wszystkich czytelników jego bloga dziękuje za ciepłą, ojcowską radę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mike, chyba Ci w życiu się nie układa bo taki zjadliwy jesteś.<br />
Nie za bardzo chyba rozumiesz konceptu tego bloga, nie jest to blog o tym jak zarobić pieniądze na giełdzie ale o drodze jaką autor przechodzi aby do tego dojść. Nie wiadomo jak tak droga się skończy,ale myślę że blog umrze śmiercią naturalną bo autor albo zacznie zarabiać kasę albo sie podda. W każdym z tych wypadków dalsze pisanie tego bloga nie będzie miało sensu. Marcinowi oczywiście życze jak najkrótszego żywotu bloga z powodu nr1 a Tobie Mike proponuje odstawić dopalacze i przestać oglądać Londyńczyków i czytać Onet bo w dyńce Ci się miesza.<br />
No chyba, że jestes prawą ręka Warrena Buffet&#8217;a albo prowadzisz hedhe fund dla Johna Paulson&#8217;a to w takim wypadku cofam moje słowa oddając jednocześnie szacunek a w imieniu Marcina i wszystkich czytelników jego bloga dziękuje za ciepłą, ojcowską radę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marcin Radlak</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-608</link>
		<dc:creator>Marcin Radlak</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Jan 2010 13:02:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-608</guid>
		<description>Oczywiscie ;) Juz dawno zrozumialem, ze nie ma prostego sposobu. Po tym jak spedzilem mnostwo czasu na szukaniu zlotego grala, zrozumialem ze takiego nie ma... Wg. mnie algorytmiczny trading jest nawet trudniejszy niz manualny, ze wzgledu na problemy z raportowaniem zlecen itp. Aczkolwiek uznalem, ze lepiej nie zamykac sie calkiem na jedna metode. Mysle, ze trzeba byc otwartym na rozne mozliwosci ;)
Jaakob, sprawa z kasa firmowa/wlasna jest jak najbardziej realna ... sa osoby, ktore tradowaly srodkami firmowymi, i gdy zdecydowali sie pojsc na swoje stracili umiejetnosc zarabiania. Sa osoby, ktore potrafia zarabiac tylko dla siebie i swoimi funduszami, a gdy zaczynaja obracac kapitalem obcym, przestaja panowac nad tradingiem.
W moim przypadku, jest to chyba po srodku. Jest zawzse swiadomosc, ze gdy strace bardzo duzo, poprostu pozegnam sie z praca, ale z drugiej strony, jest ta obawa, ze strace prace, ktora lubie najbardziej ze wszystkich jakie kiedykolwiek wykonywalem.
Dzieki dla podtworcy za linka.
Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Oczywiscie ;) Juz dawno zrozumialem, ze nie ma prostego sposobu. Po tym jak spedzilem mnostwo czasu na szukaniu zlotego grala, zrozumialem ze takiego nie ma&#8230; Wg. mnie algorytmiczny trading jest nawet trudniejszy niz manualny, ze wzgledu na problemy z raportowaniem zlecen itp. Aczkolwiek uznalem, ze lepiej nie zamykac sie calkiem na jedna metode. Mysle, ze trzeba byc otwartym na rozne mozliwosci ;)<br />
Jaakob, sprawa z kasa firmowa/wlasna jest jak najbardziej realna &#8230; sa osoby, ktore tradowaly srodkami firmowymi, i gdy zdecydowali sie pojsc na swoje stracili umiejetnosc zarabiania. Sa osoby, ktore potrafia zarabiac tylko dla siebie i swoimi funduszami, a gdy zaczynaja obracac kapitalem obcym, przestaja panowac nad tradingiem.<br />
W moim przypadku, jest to chyba po srodku. Jest zawzse swiadomosc, ze gdy strace bardzo duzo, poprostu pozegnam sie z praca, ale z drugiej strony, jest ta obawa, ze strace prace, ktora lubie najbardziej ze wszystkich jakie kiedykolwiek wykonywalem.<br />
Dzieki dla podtworcy za linka.<br />
Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Mariusz</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-607</link>
		<dc:creator>Mariusz</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Jan 2010 12:45:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-607</guid>
		<description>Oby tylko automatyzacja nie uspila twoich zmyslow i intuicji, a takie ryzyko jest wysokie. Chyba ze nie jestes osoba ktora szuka tylko jak by to wszystko uproscic. Pozdrowienia z bylego Eitu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Oby tylko automatyzacja nie uspila twoich zmyslow i intuicji, a takie ryzyko jest wysokie. Chyba ze nie jestes osoba ktora szuka tylko jak by to wszystko uproscic. Pozdrowienia z bylego Eitu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: jaakoob</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-605</link>
		<dc:creator>jaakoob</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 12:12:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-605</guid>
		<description>Co racja to racja odnośnie emocji. Też nie sądzę, aby można było odłożyć je półkę w jednym z najbardziej stresujących zajęć jakim jest obracanie kapitałem. Emocje zawsze będą się pojawiać z różnym natężeniem. Nie tylko strach, ale i (bądźmy realistami) chciwość. W końcu kiedyś trzeba otworzyć pozycję, a jak wiadomo trafienie w sam dołek lub szczyt jest mało prawdopodobne, więc jedną z pierwszych emocji na rynku jest moment otwarcia pozycji. Kolejnym elementem jest czas. Niekiedy akcja trwa krótko i szybko realizujemy zamierzony cel, ale są też trejdy jak krówki mordoklejki. Ciągną się i ciągną. Sama długotrwałość dostarcza już emocji zwłaszcza, gdy balansujemy na zero. Na odchodne dopadają nas kolejne emocje – moment wyjścia. Czy zysk jest już odpowiednio wysoki czy czekać dalej. Ile razy przetrzymanie pozycji skończyło się mniejszym zyskiem lub jego brakiem ? W moim przypadki całkiem sporo.
Na poziom emocji ma również struktura naszego depo i tego się nie przeskoczy. Dopóki obracamy wpłaconym kapitałem silniej angażujemy się emocjonalnie. Z czasem, gdy inwestycje w całości będą pokrywane z wypracowanych zysków emocje opadną. W tym czasie pozna się jakość swojej strategii i nabierze do niej zaufania. Krótko mówiąc, najgorszy jest etap na dorobku, bo nie chodzi tylko o kapitał, ale także o to czy sprawdzimy się w roli tradera i nie skończy się przygoda z rynkiem tylko na hobby. Bez dobrej strategii nie uda się wypracowanie nowego depo z zysków. 
Jeśli chodzi o literaturę to tyle wyczytałem, że mam tylko mętlik w głowie, dlatego podchodzę do literatury z rezerwą. Dużo ogólnikowej wiedzy i mnóstwo rad. Bardziej wychodzę z założenia, że rynek ma swoje słabe punkty i należy je atakować. Zastanawia mnie, dlaczego autorzy książek nie odnoszą jej treści do konkretnego instrumentu na którym inwestowali tak aby można było odtworzyć styl gry i powtarzalność trafnych trejdów. To tak jakby naukę gry na saxofonie przenieść na gitarę. Owszem mianownik jest wspólny – nuty itd, ale opalcowanie gry zgoła inne.
Mike zbyt krytycznie oceniasz Marcina. Rok czasu na rynku to zbyt mało na ocenę możliwości danego inwestora. Pierwsze lata to czas skakania po instrumentach – a jest ich sporo. Owszem widzę szansę i zagrożenia w jego podejściu. Kase inwestuje firmową, więc lekką ręka może wykonać kilkadziesiąt trejdów bo lubi :). Na swoim prywatnym depo myślę, że byłby bardziej wstrzemięźliwy. Ale szansa jest. Po okazaniu się dobrym traderem od razu można liczyć na sowite zyski z firmowej kasy (przynajmniej teoretycznie). Prywatne depo zwykle jest dużo mniejsze, bardziej motywuje do myślenia. Wystarczy kilka stratnych trejdów pod rząd i już zaczynamy myśleć co jest nie tak. Zwykle w tym momencie następuje pauza i odcinamy się od rynku w poszukiwaniu rozwiązania zdając sobie sprawę, że trwając w błędzie można wyzerować rachunek. Warto rozwijać się dalej dopóki się w to wierzy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Co racja to racja odnośnie emocji. Też nie sądzę, aby można było odłożyć je półkę w jednym z najbardziej stresujących zajęć jakim jest obracanie kapitałem. Emocje zawsze będą się pojawiać z różnym natężeniem. Nie tylko strach, ale i (bądźmy realistami) chciwość. W końcu kiedyś trzeba otworzyć pozycję, a jak wiadomo trafienie w sam dołek lub szczyt jest mało prawdopodobne, więc jedną z pierwszych emocji na rynku jest moment otwarcia pozycji. Kolejnym elementem jest czas. Niekiedy akcja trwa krótko i szybko realizujemy zamierzony cel, ale są też trejdy jak krówki mordoklejki. Ciągną się i ciągną. Sama długotrwałość dostarcza już emocji zwłaszcza, gdy balansujemy na zero. Na odchodne dopadają nas kolejne emocje – moment wyjścia. Czy zysk jest już odpowiednio wysoki czy czekać dalej. Ile razy przetrzymanie pozycji skończyło się mniejszym zyskiem lub jego brakiem ? W moim przypadki całkiem sporo.<br />
Na poziom emocji ma również struktura naszego depo i tego się nie przeskoczy. Dopóki obracamy wpłaconym kapitałem silniej angażujemy się emocjonalnie. Z czasem, gdy inwestycje w całości będą pokrywane z wypracowanych zysków emocje opadną. W tym czasie pozna się jakość swojej strategii i nabierze do niej zaufania. Krótko mówiąc, najgorszy jest etap na dorobku, bo nie chodzi tylko o kapitał, ale także o to czy sprawdzimy się w roli tradera i nie skończy się przygoda z rynkiem tylko na hobby. Bez dobrej strategii nie uda się wypracowanie nowego depo z zysków.<br />
Jeśli chodzi o literaturę to tyle wyczytałem, że mam tylko mętlik w głowie, dlatego podchodzę do literatury z rezerwą. Dużo ogólnikowej wiedzy i mnóstwo rad. Bardziej wychodzę z założenia, że rynek ma swoje słabe punkty i należy je atakować. Zastanawia mnie, dlaczego autorzy książek nie odnoszą jej treści do konkretnego instrumentu na którym inwestowali tak aby można było odtworzyć styl gry i powtarzalność trafnych trejdów. To tak jakby naukę gry na saxofonie przenieść na gitarę. Owszem mianownik jest wspólny – nuty itd, ale opalcowanie gry zgoła inne.<br />
Mike zbyt krytycznie oceniasz Marcina. Rok czasu na rynku to zbyt mało na ocenę możliwości danego inwestora. Pierwsze lata to czas skakania po instrumentach – a jest ich sporo. Owszem widzę szansę i zagrożenia w jego podejściu. Kase inwestuje firmową, więc lekką ręka może wykonać kilkadziesiąt trejdów bo lubi :). Na swoim prywatnym depo myślę, że byłby bardziej wstrzemięźliwy. Ale szansa jest. Po okazaniu się dobrym traderem od razu można liczyć na sowite zyski z firmowej kasy (przynajmniej teoretycznie). Prywatne depo zwykle jest dużo mniejsze, bardziej motywuje do myślenia. Wystarczy kilka stratnych trejdów pod rząd i już zaczynamy myśleć co jest nie tak. Zwykle w tym momencie następuje pauza i odcinamy się od rynku w poszukiwaniu rozwiązania zdając sobie sprawę, że trwając w błędzie można wyzerować rachunek. Warto rozwijać się dalej dopóki się w to wierzy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: podtworca</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-603</link>
		<dc:creator>podtworca</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Jan 2010 16:03:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-603</guid>
		<description>Witam. Bardzo czesto mowa tu o emocjach, ktore sa jednym z kluczowych elementow w tradingu. Grzesiek napisal, ze emocje trzeba wyeliminowac. Polecam poczytac blog INVESTOR_TS ( http://investor.blox.pl/html ), gdzie jest kilka b. ciekawych artow poswieconych psychologii. Zapamietalem sens jednego z nich : &#039;nie staraj sie kontrolowac emocji, bo to sie i tak nie uda, ale je zaakceptuj&#039;. Autor jest co prawda trend-followerem i dowodzi, ze czeste transakcje zmniejszaja szanse sukcesu (przez prowizje, zbytnie wymeczenie przez szum), ale opisane spostrzezenia psychologiczne na pewno wzbogaca kazdy typ gracza.

pozdro</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam. Bardzo czesto mowa tu o emocjach, ktore sa jednym z kluczowych elementow w tradingu. Grzesiek napisal, ze emocje trzeba wyeliminowac. Polecam poczytac blog INVESTOR_TS ( <a href="http://investor.blox.pl/html" rel="nofollow">http://investor.blox.pl/html</a> ), gdzie jest kilka b. ciekawych artow poswieconych psychologii. Zapamietalem sens jednego z nich : &#8216;nie staraj sie kontrolowac emocji, bo to sie i tak nie uda, ale je zaakceptuj&#8217;. Autor jest co prawda trend-followerem i dowodzi, ze czeste transakcje zmniejszaja szanse sukcesu (przez prowizje, zbytnie wymeczenie przez szum), ale opisane spostrzezenia psychologiczne na pewno wzbogaca kazdy typ gracza.</p>
<p>pozdro</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Marcin Radlak</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-602</link>
		<dc:creator>Marcin Radlak</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Jan 2010 14:26:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-602</guid>
		<description>Czesc Grzesku, mi jako prowadzacemu tego bloga nie wypada napisac tego co napisales, ale zgodzic sie moge ;) dzieki za komentarz... mam drobne uzupelnienie - ja juz dawno doszedlem do wniosku, ze trading polaczony z inwestowaniem dopiero umozliwia sukces i dlatego tez caly czas pracuje nad zwiekszeniem tolerancji psychologicznej do utrzymania pozycji na wiecej niz kilka tickow. Nie jest to jednak takie proste i nie przychodzi tak odrazu ... no ale jak by to bylo latwe, to kazdy by to potrafil ;)
Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Czesc Grzesku, mi jako prowadzacemu tego bloga nie wypada napisac tego co napisales, ale zgodzic sie moge ;) dzieki za komentarz&#8230; mam drobne uzupelnienie &#8211; ja juz dawno doszedlem do wniosku, ze trading polaczony z inwestowaniem dopiero umozliwia sukces i dlatego tez caly czas pracuje nad zwiekszeniem tolerancji psychologicznej do utrzymania pozycji na wiecej niz kilka tickow. Nie jest to jednak takie proste i nie przychodzi tak odrazu &#8230; no ale jak by to bylo latwe, to kazdy by to potrafil ;)<br />
Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Grzesiek</title>
		<link>http://pro-trading.pl/przemyslenia/podsumowanie-roku-2009-wnioski-i-przemyslenia.html/comment-page-1#comment-601</link>
		<dc:creator>Grzesiek</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Jan 2010 12:50:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://pro-trading.pl/?p=1023#comment-601</guid>
		<description>Witam wszystkich czytelników bloga.

Na początek chciałem pogratulować Marcinowi. Dobry blog. Ale co bardziej mi się podoba to twoje podejście do tego co robisz. Traktujesz to z pasją. Według mnie to jest bardzo ważne. Ktoś kto nie ma pasji to tradingu, czy inwestowania nigdy nie powinien się tym zajmować. A niestety większość ludzi traktuje to jako łatwy i szybki sposób wzbogacenia się. I kończą tak jak przedstawiłeś, szybki zysk, jeszcze szybsza i większa strata i wypadają z zabawy.

Zgadam się też w 100% ze stwierdzeniem, że osoby które ponoszą straty, ale uczą się na swoich błędach mają szansę na sukces. Według mnie warunkiem jest tylko, żeby pasja do tego co robią i co chcą osiągnąć, się nie wypaliła. Na moim przykładzie, straciłem 2 depozyty na foreksie. Po każdej stracie miałem dłuższą przerwę na przemyślenia i pozbieranie się do kupy. Ale się nie poddałem i dalej się tym zajmuję. Zmieniłem tylko rynek. I tutaj pojawia się kolejne ważne (oczywiście z mojego punktu widzenia) zagadnienie, należy rozumieć zachowanie rynku którym się zajmujesz. Jeden z podstawowych warunków inwestycji pana Warren’a Buffet’a. Pomimo strat się nie poddałem. Po prostu mnie to kręci i daję mi możliwość spełnienia pewnych marzeń, a mianowicie niezależność, brak konieczności użerania się z idiotami w pracy, mobilność, brak sztywnych godzin pracy.

Tak się zastanawiam czy też kiedyś dojdziesz do wnioski, że daytrading połączony z inwestowaniem to jest dopiero klucz do sukcesu. Chodzi przede wszystkim o wydłużenie skali czasu. Czasami mam pozycję otwartą miesiącami, a innym razem kilka dni. Chociaż to też zależy od indywidualnych predyspozycji. Mi osobiście trading wysokiej częstotliwości totalnie nie odpowiadał. Jak dla mnie za duży stres i za duża kumulacja emocji (a to właśnie emocje trzeba wyeliminować, bez tego nie ma szans na sukces). Cały czas musisz być w 100% skupiony. Poza tym ja nie mogę też siedzieć cały czas przed monitorem, jako że są obowiązki, przyjemności, no i praca.

Na koniec chciałem jeszcze wyrazić swoją dezaprobatę dla Mike’a. Tak jak Ci już Marcin napisał, jak w ogóle można już w pierwszym zdaniu komuś ubliżać od nieudaczników, nie znając go. I ten zakład o 1000 „FUNTÓW”. Jesteś chyba kolejnym żałosnym „polaczkiem” który przyjechał na Wyspy i mu się w głowie pomieszało. Jest was tak wielu, że aż wstyd czasami jechać autobusem kiedy obok na siedzeniu siedzi taki pajac, niestety twojego pokroju. Chociaż z drugiej strony może ubliżanie innym podnosi wasze niskie ego. Cóż nie znam także taka krótka opinia na twój temat wystarczy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Witam wszystkich czytelników bloga.</p>
<p>Na początek chciałem pogratulować Marcinowi. Dobry blog. Ale co bardziej mi się podoba to twoje podejście do tego co robisz. Traktujesz to z pasją. Według mnie to jest bardzo ważne. Ktoś kto nie ma pasji to tradingu, czy inwestowania nigdy nie powinien się tym zajmować. A niestety większość ludzi traktuje to jako łatwy i szybki sposób wzbogacenia się. I kończą tak jak przedstawiłeś, szybki zysk, jeszcze szybsza i większa strata i wypadają z zabawy.</p>
<p>Zgadam się też w 100% ze stwierdzeniem, że osoby które ponoszą straty, ale uczą się na swoich błędach mają szansę na sukces. Według mnie warunkiem jest tylko, żeby pasja do tego co robią i co chcą osiągnąć, się nie wypaliła. Na moim przykładzie, straciłem 2 depozyty na foreksie. Po każdej stracie miałem dłuższą przerwę na przemyślenia i pozbieranie się do kupy. Ale się nie poddałem i dalej się tym zajmuję. Zmieniłem tylko rynek. I tutaj pojawia się kolejne ważne (oczywiście z mojego punktu widzenia) zagadnienie, należy rozumieć zachowanie rynku którym się zajmujesz. Jeden z podstawowych warunków inwestycji pana Warren’a Buffet’a. Pomimo strat się nie poddałem. Po prostu mnie to kręci i daję mi możliwość spełnienia pewnych marzeń, a mianowicie niezależność, brak konieczności użerania się z idiotami w pracy, mobilność, brak sztywnych godzin pracy.</p>
<p>Tak się zastanawiam czy też kiedyś dojdziesz do wnioski, że daytrading połączony z inwestowaniem to jest dopiero klucz do sukcesu. Chodzi przede wszystkim o wydłużenie skali czasu. Czasami mam pozycję otwartą miesiącami, a innym razem kilka dni. Chociaż to też zależy od indywidualnych predyspozycji. Mi osobiście trading wysokiej częstotliwości totalnie nie odpowiadał. Jak dla mnie za duży stres i za duża kumulacja emocji (a to właśnie emocje trzeba wyeliminować, bez tego nie ma szans na sukces). Cały czas musisz być w 100% skupiony. Poza tym ja nie mogę też siedzieć cały czas przed monitorem, jako że są obowiązki, przyjemności, no i praca.</p>
<p>Na koniec chciałem jeszcze wyrazić swoją dezaprobatę dla Mike’a. Tak jak Ci już Marcin napisał, jak w ogóle można już w pierwszym zdaniu komuś ubliżać od nieudaczników, nie znając go. I ten zakład o 1000 „FUNTÓW”. Jesteś chyba kolejnym żałosnym „polaczkiem” który przyjechał na Wyspy i mu się w głowie pomieszało. Jest was tak wielu, że aż wstyd czasami jechać autobusem kiedy obok na siedzeniu siedzi taki pajac, niestety twojego pokroju. Chociaż z drugiej strony może ubliżanie innym podnosi wasze niskie ego. Cóż nie znam także taka krótka opinia na twój temat wystarczy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

